Magdalena Kubasiewicz „Gdzie śpiewają diabły”

23 kwi 2019


Jeżeli obserwujecie moje social media to wiecie, że Sylwia z bloga unserious.pl wyposażyła mnie niedawno w piękny pakiecik książek na podróż. Jestem jej za to ogromnie wdzięczna, bo powieści znacznie umiliły mi jazdę pociągami i zadbały o miłe wieczory i poranki w Brnie, gdy akurat miałam wolne od pracy. 

Na „pierwszy rzut” poszła książka Magdaleny Kubasiewicz „Gdzie śpiewają diabły”. Zamierzałam się na nią od jakiegoś czasu i byłam bardzo mile zaskoczona, gdy zobaczyłam ją w paczce od Sylwii. Po powrocie ze spotkania od razu oddałam się lekturze.


O treści 


Pewnego dnia bez śladu ginie Ewa, bliźniacza siostra Piotra. Poszukiwania trwają całymi latami, bez skutku. Piotr jednak nie daje wygraną, tym bardziej, że nareszcie pojawia się szansa na znalezienie dziewczyny. W Azylu - miasteczku, o którym mało kto słyszał - zostaje zamordowana Patrycja. Okazuje się, że w jej rzeczach znajdowało się zdjęcie Ewy. Piotr jedzie tam, żeby zapytać, czy miejscowi wiedzą coś o jego siostrze. Napotyka jednak zmowę milczenia. Jest tylko jedna rzecz, o której mieszkańcy chętnie mówią. Legenda o diable i czarownicy. 



Moje wrażenia 


Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Zaintrygował mnie Azyl - to mroczne miasteczko nad jeziorem Diablim, gdzie ludzie są jakby inni, dzieciaki mówią jak dorośli i każdy ma swoją wersję legendy, która stała się miejscowym kultem. Pełno tu plastycznych opisów, dzięki którym łatwo sobie wyobrazić ten tajemniczy zakątek „pośrodku niczego”, a także jego osobliwych mieszkańców. Akcja płynnie przechodzi od jednego wątku do drugiego, nabiera tempa i nie traci przy tym niepokojącego, wręcz mglistego klimatu. Wielkie brawa dla autorki! Jedynym minusem według mnie jest nieco przegadane zakończenie, odzierające opowieść z całej tajemnicy. Za dużo wyjaśnień i dopowiedzeń. Postawienie kawy na ławę ostudziło moje achy i ochy. Wolę sama snuć domysły i zadawać sobie pytanie „o co tak naprawdę chodziło?”. Jednak to jedyny mankament tej książki, który niekoniecznie musi przeszkadzać innym czytelnikom. 

„Gdzie śpiewają diabły” polecam szczególnie miłośnikom tajemniczej atmosfery oraz legend, w których kryje się ziarno prawdy. 



1

Michalina Wisłocka „Sztuka kochania”

16 kwi 2019


Dziś kilka słów o książce, która zrewolucjonizowała polskie podejście do cielesności 40 lat temu. Potem sprawa ucichła, aż do niedawna, gdy to w kinach pojawił się film biograficzny „Sztuka kochania” z Magdaleną Boczarską w roli Michaliny Wisłockiej. 

Książka pt. „Sztuka kochania” to poradnik uwodzenia i seksu. Krok po kroku. Od pierwszych wrażeń wzrokowych, poprzez głos i zapach, aż do dotyku. Wisłocka zwraca uwagę na wiele ważnych aspektów, o których czasem się zapomina. Niektóre rzeczy jednak już stały się w naszych czasach normą, tak jak np. ładna bielizna, nawilżanie skóry dłoni, czy usuwanie nadmiernego owłosienia. Oczywiście w recenzji pominę niektóre hardcore’owe tematy ;) Wyobrażam sobie jednak, że znaczna część tych porad mogła zakrawać na wyuzdanie w latach 60, kiedy to „Sztuka kochania” została wydana.  

Znajdziemy tutaj zarówno podpowiedzi dla singli szukających dopiero swojej drugiej połówki, jak i dla wieloletnich małżeństw. Nie jest trudno rozpalić ogień pożądania na początku znajomości. Ale żeby go utrzymać przez lata, trzeba się już postarać. W temacie dłuższych związków Wisłocka wychodzi z założenia, że nie ma potrzeby szukać na boku tego, co można mieć „w domu”. 

Co najważniejsze, „Sztuka kochania” to instrukcja czerpania autentycznej przyjemności z bycia we dwoje. Bez wstydu i kompleksów, za to z uśmiechem i swobodą. Polecam tę książkę absolutnie wszystkim. Nieważne czy jesteście w związku, czy dopiero szukacie partnera/partnerki; nieważne czy uważacie się za fantastycznych kochanków, czy dopiero raczkujecie w tym temacie. Uwierzcie mi, na pewno znajdziecie tu coś dla siebie. 



4

Meik Wiking "Hygge. Klucz do szczęścia"

9 kwi 2019


Czy wiecie, że Duńczycy są najszczęśliwszym narodem na świecie? Pół roku temu spędziłam kilka dni w Kopenhadze i zauważyłam, że ludzie rzeczywiście są tam inni. Serdeczni i ciepli. Tam nikogo nie dziwi uśmiech posłany obcemu człowiekowi na ulicy. Nie ma patrzenia „spod byka”. A już na pewno nie ze strony Duńczyków. Prędzej można się tego spodziewać od turystów. 

Autor książki zajmuje się badaniami nad szczęściem. Sam zadaje sobie pytanie, jakim cudem można być najszczęśliwszym narodem na świecie mając tak niesprzyjające warunki pogodowe i tak wysokie podatki. Cóż. Duńczycy nie uzależniają szczęścia od warunków zewnętrznych, lecz od tego, co noszą sobie i co sami mogą dać światu. Dają sobie siebie samych. I sami siebie potrafią rozpieszczać. 

Hygge to „przytulność”. Kojarzy się z czułością, ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. To powolne czytanie książki w towarzystwie miękkiego koca i pysznej herbaty. To też wieczór we dwoje spędzony na piciu gorącej czekolady przy rozpalonym kominku. Hygge to gry planszowe w towarzystwie przyjaciół, a nawet grill ze znajomymi. 

Hygge to przyjemna chwila tu i teraz. To czas, który stoi w miejscu. I płomień świecy, w który można się zapatrzeć. 

Już samo czytanie o hygge wprawiło mnie w błogostan. Zauważyłam też, że intuicyjnie wdrożyłam już do swojego życia kilka ”przytulnych” zwyczajów, np. celebrowanie lektury ulubionej książki („Mały książę”) pod kocem i z herbatą. Planuję już zakup naturalnych świec (zamiast sztucznych podgrzewaczy) i szukam miejsca na swój hyggekrog (kącik hygge). Chcę także zorganizować wieczór z planszówkami w towarzystwie znajomych. A co! Jak się bawić, to się bawić. A jak być szczęśliwym to na całego. 

6

Krzysztof Piskorski "Czterdzieści i cztery"

2 kwi 2019


Przyznaję się bez bicia: biorąc tę książkę do rąk nie byłam zbyt dobrze zorientowana, o czym jest. Wiedziałam tylko co nieco, że fantastyka, że steampunk... zrobiłam fatalny research. Nie doczytałam nawet porządnie notki wydawniczej na okładce! Czasami to źle, bo w takiej niewiedzy można wdepnąć w powieść, którą będziemy mieli chęć odłożyć po 30 stronach. Ale w tym przypadku spadłam na cztery łapy (znów więcej szczęścia niż rozumu...). Od zawsze byłam na bakier z historią i gdybym wiedziała, że fabuła aż tak mocno wżera się w wydarzenia z XIXw., pewnie bym sobie odpuściła. Tym samym straciłabym możliwość przeczytania naprawdę dobrej powieści. A tak, spędziłam z nią kilka przyjemnych wieczorów.

Na początku było mi dziwnie, gdy zobaczyłam nazwisko Juliusza Słowackiego, jako jednego z bohaterów. Potem pojawił się Sir Thomas Mitchell, Lord Byron, Adam Mickiewicz... Gdy już jednak przebrnęłam przez pierwszą falę szoku, mogłam się oddać przyjemności czytania. 

Świat przedstawiony przez Piskorskiego jest niesamowicie złożony, przez co interesujący. Składa się tak naprawdę z ogromnej liczby równoległych światów, w których czas nie gra roli. Są też ciekawe stworzenia, takie jak tetygoni, zaskakuny, a nawet słowiańskie bóstwo - Żmij. A to wszystko pośród trzylufowych rewolwerów i latających nad chmurami maszyn.

Szczególnie jednak na pochwałę zasługuje kreacja głównej bohaterki, Elizy Żmijewskiej. Jest to postać fikcyjna, wzorowana na najsilniejszych i najinteligentniejszych kobietach z XIXw. Wykształcona, znająca języki (o ile dobrze pamietam władała pięcioma), piekielnie bystra. Przewidująca, ale nieprzewidywalna. Potrafiąca z łatwością złamać szyfry zapisanych wiadomości. A do tego odważna, szlachetna, umiejętnie posługująca się bronią i znająca sztuki walki. Kobieta niezniszczalna. Superwoman, ale taka, w którą można uwierzyć. Eliza stała się moją idolką. Chciałabym choć w jakiejś części być do niej podobna. 

Podsumowując. Jestem pod wrażeniem książki „Czterdzieści i cztery” Krzysztofa Piskorskiego. Świat przez niego wykreowany na długo pozostanie w mojej pamięci. Polecam tę książkę każdemu, kto lubi fantastykę i klimaty steampunkowe. Nie przejmujcie się, jeśli w szkole historia nie była Waszą mocną stroną. Gwarantuję, że tak czy siak będziecie zadowoleni z każdej minuty spędzonej z tą książką. 

4

"Business English" (nr 70/2019, marzec-kwiecień)

26 mar 2019


Czujecie już wiosennego powera? Bo ja tak. Gdy wydłużają się dni, gdy trawa się zieleni, gdy ptaki śpiewają –  wtedy czuję, że mogę wszystko. Nawet chce mi się uczyć nowych rzeczy! Dla tych z Was, którzy podobnie jak ja złapali wiosennego bakcyla do nauki, mam recenzję najnowszego numeru magazynu „Business English” Wydawnictwa Colorful Media. Może warto dotknąć nieco trudniejszego angielskiego?


Co w środku?

Najbardziej zainteresowały mnie artykuły dotyczące zdrowia i psychologii. W tekście „Health and Fitness Trends – 2019” znajdziemy nowe ćwiczenia, nowe gadżety i wyniki najnowszych badań dotyczących zdrowego odżywiania. Gratka dla tych, którzy chcą modnie zadbać o siebie. Drugi interesujący artykuł mówi o uważności i samoświadomości w kontekście wydawania pieniędzy („Mindful Saving – A More Thoughtful Approach”). Otwiera nam oczy na tricki manipulacyjne, którym jesteśmy poddawani w sklepach, a także na to, dlaczego nie powinniśmy wychodzić na zakupy głodni :) Trzeci tekst, który szczególnie przykuł moją uwagę to „Presentation and Public Speaking Mastery”. Wyjaśnia różnicę pomiędzy prezentacją a wygłaszaniem przemówienia, jednocześnie podpowiadając nam, jak przygotować się do wystąpień publicznych. Ciekawy jest również artykuł obalający mit artystów docenionych dopiero po śmierci („The Rise of the Artrepreneur”). To już nie te czasy, kiedy sprzedawało się obraz za piwo. Teraz artysta to też biznesmen. Wie, jak się cenić. 

W najnowszym numerze „Business English” przeczytamy także o smogu na świecie. Czy wiecie, że aż 8 z 20 najbardziej zanieczyszczonych miast Europy znajduje się w Polsce? Nie mamy się czym chwalić... Kolejny artykuł jednak napawa dumą. Tekst „Poland’s Prize Brands” mówi o polskich firmach i produktach, które zostały rozsławione na cały świat. 

Oprócz tego mamy m.in. artykuł o porcie w Gdańsku („Gdańsk – The Record Breaking Baltic Port”), o umowie handlowej o wolnym handlu EU z Wietnamem („EVFTA: Euro-Vietnamese Free Trade Agreement”), o otwartym w październiku 2018r. najdłuższym moście świata, łączącym Zhuhai i Hong Kong oraz o wojnie technologicznej pomiędzy Apple i Huawei („Travails in Tech”). Magazyn zabiera nas również w podróż na Hawaje ("Say Aloha to Hawaii"). 

Rozpisałam się, a i tak jeszcze o wielu rzeczach nie zdołałam Wam opowiedzieć. Dobrze. Niech coś Was zaskoczy! (np. miły dodatek od wydawnictwa do pobrania za darmo ze strony business-english.com.pl☺)

Tradycyjnie, pod tekstami zamieszczony jest słownik z trudniejszymi wyrazami. Listę słówek można także  pobrać ze strony wydawnictwa w formacie pdf. Artykuły są dostępne również w mp3 – fantastyczna opcja dla tych, którzy chcą szlifować słuchanie ze zrozumieniem. 

Podsumowując: najnowszy „Business English” to ponad 80 stron tekstów o dość wysokim poziomie zaawansowania j.angielskiego. Jestem pewna, że dużo wyniesiecie z tych artykułów, zarówno pod kątem nauki języka, jak i wiedzy ogólnej. Polecam!

Za udostępnienie najnowszego numeru „Business English” dziękuję Wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

http://kiosk.colorfulmedia.pl/ – sklep
https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media

0

Jozef Karika "Strach"

19 mar 2019


O treści

Po wielu latach do rodzinnego Rużomberka powraca Jożo Karsky. Dom zazwyczaj kojarzy nam się z ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. Jożo zastaje jednak puste cztery ściany mieszkania rodziców. Na dworze zima. Mróz, jakiego dawno nie było. Ponure wrażenie potęguje gęsty las u podnóża Czebratu. W miasteczku zaczynają znikać dzieci, a w Jożo odżywają najmroczniejsze wspomnienia sprzed 27 lat. Wspomnienia, przed którymi nie potrafi uciec, choćby nie wiadomo jak bardzo się starał.

Moje wrażenia

„Strach” to książka, która naprawdę przeraża. Połączenie lęku z szaleństwem stworzyło mieszankę wybuchową, która sprawiła, że miałam dreszcze, a jednocześnie nie mogłam oderwać się od lektury. Cały czas coś mnie ciągnęło do tej książki. Na szczęście czytałam ją w dzień. Czułam, że po wieczornej lekturze chyba bym nie zasnęła. Podobne wrażenia miałam czytając „Szczelinę” tego samego autora (recenzja tu). Nie pamiętam kiedy wcześniej tak się bałam.


Polecam „Strach” wszystkim, którzy naprawdę lubią się bać.

Co przegapiłem?
Coś ważnego, szeptał we mnie cichy głos. Umknęło ci coś ważnego i z tego powodu wydarzy się coś złego, bardzo złego.
 
2

Regina Brett "Bóg nigdy nie mruga"

12 mar 2019


Regina Brett to obecnie jedna z najbardziej znanych autorek poradników. Niedawno ukazała się w Polsce jej nowa książka „Mów własnym głosem”, a ja uświadomiłam sobie, że nigdy nie przeczytałam niczego co napisała, choć nieraz już miałam ochotę. Teraz nie odpuściłam, a wybór padł na „Bóg nigdy nie mruga”.

O czym jest ta książka?

Poradnik zawiera w sobie 50 felietonów na temat miłości, piękna, życia, wdzięczności, ale także choroby oraz śmierci. Brett sama przez lata walczyła z nowotworem, więc wie, czym są wątpliwości, niechęć, żal a nawet rezygnacja. W tych 50 opowiadaniach zawarła historie własne oraz ludzi, których dane jej było w życiu spotkać i którzy stali się dla niej wyjątkową inspiracją. 

„W rzeczywistości nikt nie ma kiepskiego życia. Ani nawet kiepskiego dnia. Co najwyżej kiepski moment.”

Jaka jest moja opinia?

Felietony tryskają optymizmem, czasem wręcz naiwnym. Nie wyobrażam sobie, żebym z okazji 50. urodzin miała wymienić znajomym 50 prezentów, które chciałabym dostać, albo zatrąbiła 50 (!) razy. Zdarzało się też, że wątpiłam w autentyczność opisanych wydarzeń, a raczej z dystansem podchodziłam do ich poetyckości. Wiem, że są w życiu piękne chwile i sama niejednokrotnie takich doświadczyłam, ale wydaje mi się, że te opisane przez Brett są miejscami zbyt słodkie, żeby były prawdziwe. Tym niemniej jeśli przesieje się je przez moje sceptyczne sito, nadal pozostają one wartościowe. Tylko bez tej cukierkowej otoczki.

„W życiu przydarza ci się to, co przyciągasz do siebie myślami”

Podsumowanie

Książka na pewno zyska na wartości, gdy sięgnę po nią rzeczywiście w trudnym momencie mojego życia. 
I to też polecam Wam. Niech leży sobie na szafce obok łóżka. Niech będzie w pogotowiu, gdy najdą Was złe myśli. Wtedy na pewno ukoi Wasze serca. Nie czytajcie jej od deski do deski. Ja tak zrobiłam i trochę żałuję.

„Jaki powinien być Twój następny, właściwy krok? Nieważne, o co chodzi – po prostu zrób to.”

2

Wiesław Myśliwski "Ucho igielne"

26 lut 2019


Gdy brałam do rąk tę książkę, wiedziałam, że czekają mnie godziny spędzone w przyjemny, ale i wartościowy sposób. Nie zawiodłam się. 

„Ucho igielne” przedstawia wydarzenia z życia człowieka, od wieku szkolnego aż do starości. Jest przepełnione nachodzącymi na siebie, nieraz bardzo emocjonującymi historiami. Chronologia nieraz jest zachwiana, więc trzeba uważać, żeby się nie pogubić. 

„Czas lubi się tak nieraz zamienić z innym czasem. Czas jest chytry jak lis, a bywa i złośliwy. Potrafi płynąć w tę i zarazem w przeciwną stronę. A tylko nam się wydaje, że zawsze płynie razem z nami i nasze życie wyznacza mu granice.”

Powieść porusza głównie tematy starości i młodości, czasami niestety w dosyć stereotypowy sposób, w myśl że: Młodość nie szanuje starości, a starość przecież ma jej tyle do przekazania mądrością doświadczenia. To zero-jedynkowe podejście drażniło podczas lektury czytania, bo: po pierwsze -  nie zawsze jest tak, że młodzi nie potrafią uszanować starości. Często spotykam się z nastolatkami, którzy bardzo cenią czas, spędzony ze swoimi dziadkami, babciami. A i obcych chętnie posłuchają, gdy mają coś mądrego do powiedzenia. I tu idzie „po drugie” - starość nie jest gwarantem mądrości, ale potrafi zrobić wokół siebie taką otoczkę, że nawet nie wypada twierdzić, że jest inaczej…

Ale to jedyny minus tej powieści. 

Książka napisana jest pięknym i plastycznym językiem. Żyłam w niej. Czułam się, jakbym naprawdę tam była. Pytanie tylko: gdzie? Autor nie mówi, gdzie dzieje się akcja. Trzeba się domyślić. Po przeczytaniu kilkudziesięciu stron i ponownym spojrzeniu na okładkę puzzle w mojej głowie zaczęły się układać w spójną całość. Odkryłam, że tłem wydarzeń opisanych w „Uchu igielnym” jest Sandomierz – miasto, które znam całkiem nieźle, gdyż urodziłam się w sąsiadującym z nim Tarnobrzegu. Podczas jednej z wycieczek przechodziłam nawet przez tytułowe Ucho Igielne! To miejsce po lekturze książki nabrało dla mnie nowego, symbolicznego znaczenia. 

Czytelnicy zarzucają Myśliwskiemu, że „Ucho igielne” to jego najsłabsza powieść. W tej kwestii niestety nie mam swojego zdania, bo jest to jedyna książka jego autorstwa, którą do tej pory przeczytałam. Może kiedyś sięgnę po inną. Jedyne, co mogę powiedzieć teraz to to, że „Ucho igielne” bardzo mi się podobało. Nie czyta się go łatwo, nieraz trzeba się zatrzymać, żeby przetrawić właśnie opowiedzianą historię, ale to sprawia, że o tej książce się po prostu myśli, nawet gdy nie ma się jej w rękach. 

0

The Mystery Blogger Award

19 lut 2019

Jakiś czas temu zostałam nominowana przez Sylwię z Unserious.pl  do zabawy „The Mystery Blogger Award”. Dziś odpowiadam na zaproszenie ☺

Co to jest „The Mystery Blogger Award”?


Nagroda Mystery Blogger Award to nagroda dla niesamowitych blogerów o genialnych postach. Ich blogi nie tylko urzekają; one inspirują i motywują. Są jednymi z najlepszych na świecie i zasługują na każde uznanie, jakie otrzymują. Ta nagroda jest również dla blogerów, którzy znajdują radość i inspirację w blogowaniu; i robią to z wielką miłością i pasją.


Zasady:


1. Umieść logo/zdjęcie nagrody na swoim blogu.
2. Wymień zasady.
3. Podziękuj temu, kto Cię nominował i podaj link do jej/jego bloga.
4. Wspomnij twórcę nagrody i podaj również jego link  (wygląda na to, że blog twórcy już nie istnieje)
5. Powiedz swoim czytelnikom 3 rzeczy o sobie.
6. Musisz nominować 10-20 osób (nominuję 5 ☺)
7. Powiadom swoich nominowanych, komentując to na ich blogach. (poinformuję przez social media ☺)
8. Zadaj swoim kandydatom 5 dowolnych pytań; w tym jedno dziwne lub zabawne (sprecyzuj)
9. Udostępnij link do Twojego najlepszego wpisu (wpisów).

3 rzeczy o mnie
Po prawej stronie jest wszystko napisane ☺ 

A z rzeczy nieoczywistych:
  • Założyłam minikolekcję wydań „Małego Księcia” w różnych językach
  • Godzinami grywam w planszówki
  • Moim ulubionym serialem od 14 lat jest „Supernatural”. I choćby nie wiadomo co się działo, choćby nie wiadomo jak czasami wiało nudą i powtarzalnością, to i tak zawsze oglądam go jak zaczarowana ☺

Przyszedł czas, żeby odpowiedzieć na pytania Sylwii. 

Do dzieła! 


1. Cudze chwalicie, swego nie znacie – jakie rodzime książki (przynajmniej ze trzy tytuły) polecacie i dlaczego?

Podaję serie, bo nie jestem w stanie wybrać tylko 3 ulubionych książek ☺ 
  • "Saga Wiedźmińska" Sapkowskiego (oczywiście ☺)
  • "Trylogia Husycka" Sapkowskiego
  • "Pan Lodowego Ogrodu" Grzędowicza

Oprócz tego warto też przeczytać „Gnój” Wojciecha Kuczoka i „Sońkę” Ignacego Karpowicza.

Dlaczego? Bo są naprawdę świetnie napisane. Wciągają tak, że zapomina się o całym świecie. A w temacie rodzimej fantastyki, to obaj autorzy Sapkowski i Grzędowicz, mają rewelacyjne poczucie humoru. No i naprawdę umieją bardzo dobrze zbudować postaci. Takie książki czyta się z ogromną przyjemnością.


2. Dokończ zdanie. Nigdy nie…

Nigdy nie odważyłabym się zanurkować.


3. Latanie czy teleportacja? Którą z tych dwóch umiejętności chciałbyś posiąść i dlaczego?

Teleportacja. Żyję bardzo szybko i przydałby mi się taki sposób przemieszczania, żebym mogła np. cały dzień spędzić spokojnie w domu, a wieczorem teleportować się na koncert na Słowacji ☺ Zaśpiewać, a potem na „pstryk” wrócić do domu.


4. Zrządzeniem losu zostajesz zesłana/-y na bezludną wyspę. Towarzystwa na miejscu może dotrzymywać Ci trzech dowolnych książkowych bohaterów. Kim będą i dlaczego wybór padł właśnie na nich?

  • Geralt z Rivii – Silny, męski, nieustraszony... Ach! Rozmarzyłam się...
    Ekhm... Oczywiście, chodziłoby tylko o to, żeby był w gotowości w razie, gdyby gdzieś w krzakach kryły się potwory ☺
  • Jaskier – Razem dbalibyśmy o rozrywkę. Pewnie niejedną świńską piosenkę mielibyśmy w repertuarze ☺ 
  • Hermiona Granger – Wyczarowałaby dla nas caaałe stosy książek!


5. Włączamy luz. ;) Jaki samochód do Ciebie pasuje, jest Twoim odzwierciedleniem i dlaczego?

Volkswagen Beetle ☺ Jest nieduży i fikuśny ☺ Myślę, że z takim autkiem bym się dogadała ☺


Pytania i nominacje.


1. Czytając książkę stwierdzasz, że nudzi Cię ona niemiłosiernie. Doczytujesz do końca, czy odkładasz ją i bierzesz następną?
2. Po obejrzeniu filmu dowiadujesz się, że jest on ekranizacją książki. Czytasz później tę powieść, czy odpuszczasz lekturę?
3. Który bohater jest najbardziej podobny do Ciebie lub którym chciałbyś być?
4. Jaka książka zrobiła na Tobie najgorsze wrażenie?
5. Ok, teraz będzie muzycznie ☺ Gdyby Twoje życie miało soundtrack, to z jakich piosenek by się składało? 


Zapraszam 5 osób :) 




Co do najlepszego wpisu, to sama nie wiem, jak to ugryźć, więc podam jeden najpopularniejszy i jeden taki, do którego mam największy sentyment.

Najwięcej wejść ma recenzja „Achai” Ziemiańskiego. Sama nie wiem, dlaczego ☺ Link tu.

A ja największym sentymentem darzę wpis o „Portrecie Doriana Graya” Wilde’a. Pamiętam emocje, które towarzyszyły mi podczas czytania tej książki. Pamiętam też, jak ciężko mi było pisać tę recenzję. Dlatego bardzo cieszę się, że powstała. Link tu.


Ok, to by było na tyle dziś. Zapraszam Was za tydzień na recenzję „Ucha Igielnego” Wiesława Myśliwskiego.

Dziękuję za zabawę ☺ 

Życzę Wam miłego dnia❤

4

Jozef Karika "Szczelina"

12 lut 2019


Czytając opisy "Szczeliny" spodziewałam się czegoś w stylu Blair Witch Project, a dostałam historię o wiele lepszą. Historię, która mogła wydarzyć się naprawdę.

O treści

Świeżo upieczony magister Igor dostaje pracę na budowie. Wraz z innymi robotnikami ma za zadanie wysprzątać stary budynek z zalegających tam przedmiotów. Wyposażenie miejsca wskazuje na to, że kilkadziesiąt lat temu znajdował się tam zakład dla umysłowo chorych. Igor w zamkniętym sejfie znajduje dokumentację jednego z pacjentów, wzbogaconą o nagrania jego rozmów z lekarzem. Z kartoteki i taśm wynika, że Walter Fischer (bo tak ma na nazwisko pacjent - i jest to postać autentyczna, wpiszcie sobie w Google) podczas pieszej wędrówki na Trybecz przeżył traumę tak silną, że odebrała mu zmysły. Jego opowieści z tamtych dni są niespójne. Mówi o ciszy z oczami, muszli ślimaka i o tym, że jesteśmy robakami w słoiku. Nagrania wstrząsają Igorem. Postanawia zgłębić temat "Trójkąta Bermudzkiego" w okolicy Trybecza. Okazuje się, że jest to miejsce szczególne. Miejsce, w którym od lat ludzie znikają bez wieści. Ostatecznie postanawia się tam wybrać i na własnej skórze sprawdzić, czy rzeczywiście jest się czego bać. Wyprawa przerasta jego najśmielsze oczekiwania.

Moje wrażenia

Jakie to było dobre!!! Książka totalnie mną zawładnęła, nie mogłam się od niej oderwać. Igor opowiada autorowi o wydarzeniach, w których brał udział. Treść powieści jest transkrypcją nagrań z ich spotkań. Autor całkowicie oddaje głos Igorowi. Czasem tylko coś wtrąca, a znaczną część swoich przemyśleń umieszcza w przypisach.

Historia jest przerażająca. A im bliżej końca tym bardziej wydaje się zagmatwana. Racjonalne argumenty przegrywają z surrealizmem przeżyć Igora. Kręcimy się w kółko i do końca nie wiemy, co jest prawdą, a co straszliwym wytworem wyobraźni.

Niejednokrotnie miałam ciarki podczas czytania i dziękuję sama sobie, że nie zdecydowałam się na nocną lekturę tej książki, bo każdy najmniejszy szelest mógłby skutkować u mnie podskoczeniem serca do gardła.

Jeśli lubicie się bać, to bardzo polecam Wam tę powieść!

"Bo najgorszy jest strach wywołany przez coś zupełnie zwyczajnego."


2

Gustaw Flaubert "Pani Bovary"

5 lut 2019

Spotykałam się nieraz z określeniem „bowaryzm”. Wiedziałam, że jest to stan frustracji i niezadowolenia z tego, co się ma i że stan ów charakteryzował właśnie tytułową bohaterkę dzieła Flauberta. Zaintrygowało mnie jednak źródło tego słowa. W ten sposób trafiłam na książkę „Pani Bovary”. 

Emma wychodzi za mąż za owdowiałego, ale młodego lekarza, Karola Bovary. Po krótkim czasie jednak uświadamia sobie, że nie tego oczekiwała od życia, a mąż przestaje być dla niej interesujący. Całymi dniami czyta romanse i marzy o miłości jak z bajki: o księciu na białym koniu, uniesieniach w blasku świec, uczuciu doskonałym. Zaś jedynym, co może jej ofiarować Karol jest spokój, bezpieczeństwo i pielęgnowanie ciepła domowego ogniska. Emma nie chce zaledwie ciepła. Śni o ogniu namiętności i wydaje jej się, że każdy mógłby jej go dać, z wyjątkiem własnego męża. Zakochuje się w różnych mężczyznach i w końcu dochodzi do zdrady. Najpierw jednej, później kilku następnych... Jednocześnie, rozmiłowana w luksusie, z rozmachem wydaje ciężko zarobione przez Karola pieniądze. Jej życie staje się jednym wielkim kłamstwem, a długi zaczynają nabierać ogromnych rozmiarów. Naiwny Karol nie ma o niczym pojęcia. Przysłowiowa pętla zaczyna zaciskać się na szyi Emmy, a ona już sama nie wie, jak sobie z tym poradzić. Decyduje się na najbardziej egoistyczne posunięcie…

„Kłamstwo stało się dla niej potrzebą, manią, przyjemnością tak dalece, iż gdy mówiła, że szła wczoraj prawą stroną ulicy, należało przypuszczać, że szła lewą.”

„Pani Bovary” to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu czytałam. Akcja dzieje się szybko i razem z bohaterką wpadamy w wir namiętności przetykanej żalem i nudą u boku kochającego męża. Zachowania Emmy niejednokrotnie mnie bawiły, ale jednocześnie było mi strasznie żal Karola. On naprawdę nie miał o niczym zielonego pojęcia. W życiu nie podejrzewałby swojej żony o brak lojalności. W tej dziecięcej naiwności nie zwracał uwagi na oznaki zdrady, które obiektywnie wydają się oczywiste! Tak bardzo ją kochał. Tak ślepo był w nią zapatrzony. A Emma bezczelnie to wykorzystywała w każdej chwili. Pod koniec było mi jej nawet szkoda. Tak daleko się zapędziła w swoich namiętnościach… A to wszystko w pogoni za uczuciem niemożliwym. Za czymś, co po prostu nie może się wydarzyć. Nie da się cały czas żyć i kochać na 100%. Nie na tym polega małżeństwo. Karol o tym wiedział. Wszyscy o tym wiedzieli. Wszyscy… oprócz Emmy. 

„Myślała, że miłość powinna spaść wśród gromów i błyskawic jak huragan, który z niebios wtargnąwszy nagle w życie, tratuje wszystko, porywa ludzkie postanowienia, jak liście, i serce pociąga za sobą w otchłań. Nie wiedziała, że gdy zatkają się rynny, deszcz może zalać taras domu, i czuła się wciąż bezpieczna, gdy nagle pewnego dnia odkryła rysującą się na ścianie szczelinę.”

Powieść jest doskonałym portretem psychologicznym kobiety niewiernej. Co dzieje się w jej głowie? O czym marzy? Czego oczekuje od życia? Czytając „Panią Bovary” nie mogłam pozbyć się z głowy skojarzeń z „Anną Kareniną” Lwa Tołstoja. Podobne mechanizmy kobiecych zachowań, ale zupełnie inne schematy męskie. 

„Znali się zbyt dobrze, aby doznawać owych zdumień posiadania, które wzmagają stokrotnie jego uroki. W niej było tyleż niesmaku, co w nim zmęczenia. Emma odnalazła w cudzołóstwie całą pospolitość małżeństwa.”

Zbieram się i zbieram do końca recenzji, a zebrać się nie mogę. Jest tyle aspektów, które chciałabym poruszyć w temacie „Pani Bovary”, że wystarczyłoby ich spokojnie na kilkudziesięciostronicową rozprawkę. A tu ma być tylko recenzja… 

Ok, krótko i na temat. Bardzo Wam polecam tę książkę! Nie dlatego, że WYPADA. Nie dlatego, że KLASYKA. Nie. Polecam dlatego, że jest naprawdę świetnie napisana i traktuje o problemach, które również dziś (a może nawet zwłaszcza dziś) pożerają społeczeństwo i zniekształcają obraz prawdziwej miłości.

Czy wiecie, że…

treść powieści inspirowana była prawdziwymi wydarzeniami?
na podstawie książki powstał film w 1949 roku z Jennifer Jones w roli tytułowej? 

2

Jay Asher "13 Reasons Why" ("13 powodów")

29 sty 2019


Będąc w podróży (a konkretnie w Bratysławie) dość szybko skończyłam książkę, którą miałam zamiar czytać tydzień (były to "Małe ogniska" - recenzja tu). Dlatego zdecydowałam się pójść do księgarni i kupić coś, z czym spędzę pozostałe dni. Wybór padł na „13 Reasons Why” („13 powodów”). Skusiła mnie popularność tej powieści i tematyka, a także to, że została zekranizowana przez Netflix i mam zamiar ten serial obejrzeć. Ale najpierw książka :) 

Kilkunastoletni Clay pewnego dnia znajduje adresowaną do niego przesyłkę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że nadawcą tej paczki jest Hannah, która dwa tygodnie temu popełniła samobójstwo. W pudełku znajdują się kasety magnetofonowe i list. Okazuje się, że adresatów jest więcej i wszyscy najprawdopodobniej przyczynili się do jej śmierci. Każdy z nich ma obowiązek wysłuchania taśm od początku do końca i przekazania dalej. Ignorancja zostanie surowo ukarana. 

Przerażające jest słuchanie „głosu zza grobu”. I tak samo przerażająca jest świadomość, że mogło się kogoś nieumyślnie do tego grobu wpędzić. Clay przeżywa prawdziwe katusze zapoznając się z taśmami, które nagrała Hannah. Jest zdezorientowany, nie ma pojęcia, czym „zasłużył sobie” na to, by stać się powodem do jej samobójstwa. Po wysłuchaniu nagrań już nic nie będzie takie, jak wcześniej.

Powieść czyta się bardzo dobrze. Pochłania się ją w mgnieniu oka. Rozdziały są dość krótkie (w moim wydaniu miały najczęściej około 20 stron), więc czyta się po prostu jeden za drugim, aż po 300 stronach jest już koniec. Książka porusza takie tematy jak: agresja, molestowanie seksualne, gwałt... Pokazuje także, do czego mogą doprowadzić ohydne plotki. Jak bardzo mogą skrzywdzić człowieka. Taśmy, które nagrała Hannah są tak emocjonalne, że niejednokrotnie przeżywałam te poniżenia razem z nią. Nie oceniam tej dziewczyny i nie krytykuję jej. Nie każdy ma stalową psychikę i nie każdy dobrze radzi sobie z przykrymi sytuacjami, które go spotykają. Hannah była delikatna. Zbyt delikatna na to, co ją spotkało. 

Jedyny mój zarzut wobec tej książki to brak opisu relacji bohaterki z rodzicami. Wiemy tylko tyle, że nie potrafiła się z nimi dogadać. Przepraszam, ale tego nie kupuję. Rozumiem, że można się nie dogadywać, ale zawsze musi być jakiś powód, który pogłębił się przez lata za sprawą różnych sytuacji. Ale w „nie, bo nie” nie uwierzę. Szkoda, że ten aspekt został potraktowany tak powierzchownie.
PS. Dla zainteresowanych lekturą tej książki po angielsku: Książka jest napisana dość prostym językiem, dlatego uważam, że spokojnie poradzi sobie z nią każdy, kto jest na średniozaawansowanym poziomie znajomości angielskiego. Dlatego nie bać się, tylko czytać! :) 

0

Celeste Ng "Małe ogniska"

22 sty 2019


Shaker Heights jest spokojnym, poukładanym „od linijki” miasteczkiem na obrzeżach Cleveland. Przybywa do niego Mia Warren wraz z nastoletnią córką, Pearl. Mia jest artystką, wolnym duchem. Zajmuje się fotografią, a gdy brakuje jej pieniędzy, zatrudnia się gdziekolwiek, byleby dorobić. Razem z Pearl prowadzą wędrowny tryb życia. W każdym miejscu Mia realizuje jeden projekt. Gdy już zakończy nad nim pracę, szybko się pakuje i zabiera córkę w dalszą wycieczkę. I tak w kółko. Jednak tym razem miało być inaczej.

„Małe ogniska” to książka poruszająca wiele problemów społecznych. Jednym z nich jest adolescencja, czyli trudny wiek dojrzewania. Znaczna większość bohaterów to nastolatkowie, przyjaciele Pearl. Buntują się, szukają własnego „ja”, uczą się wyrażać głośno swoje zdanie, nawet gdy nie jest ono jeszcze zbytnio przemyślane. Rozpoczynają też współżycie seksualne, które zmienia ich już bezpowrotnie. Czasem jakaś dziewczyna przedwcześnie zajdzie w ciążę. I zaczyna się dylemat. Co robić? Zostawić? Usunąć? Jakie będą tego konsekwencje w przyszłości?

Tak jak niektóre kobiety zbyt wcześnie zachodzą w ciążę, tak inne pary przez długie lata podejmują usilne starania o dziecko. Czasem się udaje. A czasem niestety słyszą najgorszą możliwą diagnozę… Z pomocą przychodzi wtedy np. surogatka, która za pieniądze nosi dziecko. Ale co jeśli zatrudniona kobieta pokocha noszonego pod sercem maluszka i nie zechce go oddać? To jest drugi ważny aspekt poruszany w tej powieści.

Głównym bohaterem tej książki są nie tyle ludzie, co relacje między nimi. Sporą część uwagi autorka poświęca macierzyństwu i różnych schematach wychowywania dzieci. Robi to z delikatnością i wyrozumiałością, bez krytyki poszczególnych zachowań. Ocenę pozostawia czytelnikowi. I ja to bardzo szanuję.

Książkę czytało mi się fantastycznie i niesamowicie szybko. Historia wciągnęła mnie bez reszty i przeżywałam wiele skrajnych emocji wraz z bohaterami. Bardzo Wam polecam tę powieść. 
PS. „Małe ogniska” otrzymałam przy okazji Book Tour organizowanego przez Sylwkę z bloga Unserious.pl Dziękuję! To była prawdziwa przyjemność przeczytać tak dobrą książkę. 


4

„Italia. Mi piace!” (nr 21/2019, styczeń/luty/marzec)

17 sty 2019


Magazyn „Italia. Mi piace!” kojarzy mi się z pięknymi zdjęciami i interesującymi artykułami, szczególnie o tematyce podróżnej. Nie inaczej było i tym razem. 

Po kilku tekstach „na rozkrętkę” (poziom A1/A2) czytamy wywiad z  emerytowanym nauczycielem Vincenzo C.Mulè, o jego pasji do archeoastronomii. Później poznajemy naukowe podejście do stereotypu „prawdziwego Włocha” w artykule „Esiste l’italiano vero? O tym, że podeszły wiek nie musi nikogo dyskwalifikować opowiada teskt „Le stelle del web? Sono le nonne italiane”. Czy wiecie, że na Youtubie pojawił się ciekawy projekt, w którym włoskie babcie pokazują swoje sposoby na pyszną domową kuchnię? Nie? No to już wiecie. 

Podróże i kultura. Miłośnicy wina na pewno chętnie przeczytają o winnicy Leonarda da Vinci w Mediolanie. Przy okazji można też poczytać o najsłynniejszym obrazie Leonarda „Ostatnia wieczerza”. Włochy kojarzą się nie tylko z ciepłem i sztuką, ale przede wszystkim z kawą. Kawa to dla Włochów więcej niż napój. Kawa to świętość. Jak więc zareagowali, gdy wśród tradycyjnych kawiarni pojawił się komercyjny, znany wszem i wobec amerykański Starbucks? Odpowiedź w artykule "Aiuto! Sono arrivati gli americani". Podróżników zainteresuje na pewno tekst o Materze – mało znanym, ale wyjątkowo pięknym miejscu na południu Włoch.

Językowo. Wiecie, że wystarczy kilka minut dziennie, aby poprawić swój włoski? Trzeba tylko być systematycznym. Bardzo dobre sposoby na skuteczną naukę języka znajdziecie w temacie numeru "Per migliorare il tuo italiano bastano pochi minuti al giorno!". Ponadto przydatne przykłady konwersacji w aptece, a także łapanie trudności językowych w ich własne sidła, czyli proste wyjaśnienie skomplikowanych zjawisk w języku włoskim.

W ramkach obok artykułów niejednokrotnie wyjaśnione są występujące w nich trudniejsze struktury gramatyczne. Do tekstów dołączone są nagrania, które możemy pobrać na swój smartfon, lub odsłuchać na komputerze. Oprócz tego możemy również ściągnąć pdf’y z listą słówek oraz arkusz pracy dla nauczyciela.

Teksty w magazynie „Italia. Mi piace!” są bardzo ciekawe. Czasem sprawiają trudności, ale to przecież dzięki tym trudnościom rozwijamy swoje umiejętności językowe. Gorąco polecam tym, którzy chcą spędzić ten rok w towarzystwie języka włoskiego.

Za udostępnienie najnowszego numeru „Italia. Mi piace!” dziękuję wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media

0

"Ostanowka: Rossija!" (nr 29, styczeń-marzec 2019)

15 sty 2019


Привет, друзья!

Może ktoś z Was postanowił zaprzyjaźnić się w tym roku z językiem rosyjskim? Dobrze się składa, bo mam przed sobą magazyn językowy „Ostanovka: Rossija”, który serdecznie Wam polecam! Co w środku?

Dla podróżników przygotowano dwa bardzo ciekawe artykuły. Pierwszy podpowiada nam, jak zwiedzić Moskwę w dwa dni. Zawiera gotowe trasy turystyczne a nawet restauracje i kawiarnie, w których warto spędzić czas. Ale żeby wybrać się do Rosji, trzeba najpierw otrzymać wizę. O tym, w jaki sposób to zrobić i co jeszcze jest ważne podczas przygotowań do odwiedzenia tego pięknego kraju opowiada drugi podróżniczy artykuł „Как получить визу в РФ?”. Jest też ciekawy tekst o błędach, które najczęściej popełniają Polacy używając języka rosyjskiego. Pozycja obowiązkowa, żeby ustrzec się przed gadaniem głupot :) 

Biznesmenów na pewno zainteresuje artykuł na temat Offshore, czyli o przenoszeniu niektórych procesów przedsiębiorstw za granicę, by płacić niższe podatki. Miłośnicy technologii zostaną usatysfakcjonowani tekstem o aparacie fotograficznym Zenit, wraz z dołączonym słownictwem specjalistycznym. 

Kto ma postanowienie nauczyć się rosyjskiego w tym roku? Artykuł „Ускорь свой русский” pomoże przyspieszyć proces nauki. Ważny jest regularny kontakt z językiem. Chociaż 10 minut dziennie.

Nie macie rano pomysłu na zrobienie sobie smacznego i oryginalnego śniadania? Czeka na Was kilka ciekawych pomysłów na pierwszy i najważniejszy posiłek dnia. Bo kto o nas zadba, jeśli my sami tego nie zrobimy?

Moim numerem 1. w tym numerze „Ostanowki...” jest artykuł o rosyjskim barytonie Dmitriju Hvorostovskim, który zmarł w 2017 roku na raka mózgu. Jako śpiewaczka operowa, nie jestem tu obiektywna, bo tekst dotyczy kogoś, kto był bliski mojej artystycznej duszy. Dmitrij był dla mnie kimś więcej, niż tylko dobrym śpiewakiem. Był dla mnie absolutnym idolem. Doskonałością w każdym calu. I ciągle trudno mi uwierzyć w to, że już go nie ma. Na szczęście pozostały wspaniałe nagrania. Poniżej jedno z moich ulubionych. 

Na nagraniu aria Don Giovanniego "Deh, vieni alla finestra" z opery W.A.Mozarta "Don Giovanni"

Najtrudniejsze w początkowej nauce j.rosyjskiego jest czytanie, dlatego szczególnie zwracam Wam uwagę na nagrania artykułów, które możecie ściągnąć sobie na smartfony lub odsłuchać na komputerze za pomocą kodów. Można również pobrać .pdf’y ze słownictwem numeru oraz arkusz pracy dla nauczyciela.

Podsumowując: Jeżeli macie zamiar w tym roku wziąć się za rosyjski, polecam magazyn „Ostanowka: Rossija!”. Zaręczam Wam, że na pewno znajdziecie tu artykuły, które Was zainteresują, a dzięki temu udoskonalicie swoje umiejętności językowe. 

Za udostępnienie najnowszego numeru "Ostanowki..." dziękuję wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media


0

„Français Présent” (nr 47 | styczeń-marzec 2019)

13 sty 2019


Dziś zapraszam Was do zajrzenia razem ze mną do najnowszego numeru magazynu „Français Présent”. Będzie krótko i na temat. Zaczynamy.

Temat numeru znów wychodzi nam naprzeciw w aspekcie postanowień noworocznych. Bo kto z nas nie chciałby wiedzieć, w jaki sposób można przyjemnie i bezboleśnie nauczyć się języka francuskiego? Parę ciekawych pomysłów do wypróbowania. Jak już jesteśmy przy kwestiach lingwistycznych, to w tym numerze także mamy na tapecie przymiotnik „drôle” w różnych sytuacjach oraz przykłady konwersacji, w których wspólnym mianownikiem jest… wieczór :) 

Artykuły są bardzo różnorodne. Każdy znajdzie coś dla siebie. Zarówno miłośnicy literatury (Yasmina Khadra i jego portret), polityki (prosto i ciekawie wyjaśnione struktury Unii Europejskiej), podróży (wizyta w Saint-Paul de Vence, wiosce artystów), nauki (doskonalenie transportu i plany na najbliższe 10 lat), kulinariów (historia pieczywa i słownictwo z nim związane) a nawet mody (porady jak wyglądać dobrze w sezonie jesień-zima 2018/19).

Przy tekstach mamy oznaczenia poziomów, ale osobiście radzę Wam, żebyście je zakreślili i przyjmowali tekst takim, jaki jest. Mózg sam poczuje, kiedy musi mocniej popracować, a literki mogą Was odstraszyć już na wstępie. Choć może akurat komuś to pomaga. Wtedy niech robi, jak mu wygodnie :) 

Tradycyjnie do artykułów dołączone są kody QR, za pomocą których możemy odsłuchać tekst w formie audio. Można również pobrać .pdf’y z listą słówek wyróżnionych w tym numerze a także arkusz pracy dla nauczyciela.

Najnowszy numer „Français Présent” pomógł mi odświeżyć język francuski. Niektóre teksty szły mi z łatwością, a innym musiałam poświęcić więcej czasu. Bardzo polecam taką formę nauki języka.

Za udostępnienie najnowszego numeru „Français Présent” dziękuję wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media



0

"English Matters" (nr 74, styczeń/luty 2019)

11 sty 2019


Angielski jest drugim językiem ogromnej części z nas. Dlatego tym bardziej polecam Wam najnowszy numer magazynu „English Matters”. Co w nim jest? Już mówię.

Po krótkich tekstach na rozgrzewkę czeka nas prawdziwa bomba interesujących artykułów. Jest na przykład tekst o tym, co powinniśmy jeść, by było to zgodne z naszą grupą krwi. Później gratka dla książkomaniaków, czyli Lee Child (Jim Grant) i jego seria thrillerów, których bohaterem jest Jack Reacher. Jest też wywiad z prawnikami na temat RODO, czyli ile wie o nas Wielki Brat – warto mieć świadomość niektórych rzeczy. Dla miłośników ciekawostek historycznych – tekst o zabawach i rozrywkach na dworze królowej Victorii, a dla tych, którzy lubią podróże – wycieczka do malowniczej Szkocji, a konkretnie do północnowschodniego portu Aberdeen.

Pod kątem językowym Wydawnictwo przygotowało dla nas kilka interesujących artykułów. W pierwszym z nich uczymy się konwersacji na uniwersytecie i w kampusie. Drugi poświęcony jest rzeczownikom złożonym – ten tekst przygotowany jest do wycięcia i schowania sobie kartki np. do skoroszytu. Poznajemy również ciekawe słówka na literę „L” oraz piosenki, które pomogą nam ogarnąć niektóre struktury gramatyczne.

Do tekstów dołączone są nagrania audio, które możemy pobrać za pomocą kodów QR na swoje smartfony. Oprócz tego .pdf z listą słówek z tego numeru oraz arkusz pracy dla nauczyciela.

Za udostępnienie najnowszego numeru "English Matters" dziękuję wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media


0

„Deutsch Aktuell” (92/2019, styczeń/luty 2019)

9 sty 2019


Mamy już dziewiąty dzień nowego roku! :)  Jak tam, postanowienia już zrobione? A może jednym z nich jest nauka lub doskonalenie języka obcego? Jeśli tak, to mam dla Was 5 fantastycznych propozycji od Wydawnictwa Colorful Media. Co drugi dzień będę publikować recenzję jednego z magazynów językowych. Dziś mam dla Was „Deutsch Aktuell”.

W aktualnym numerze magazynu prawdziwa gratka dla miłośników samodoskonalenia się. Aż dwa duże artykuły o organizacji swojego życia. W pierwszym znajdujemy 12 porad dla efektywnej nauki języków obcych („12 Tipps für effektives und spannendes Fremdsprachenlernen”). Są w nim zawarte nie tylko złote rady, ale też aplikacje do nauki oraz lista 4 łatwych języków do uczenia się. Drugi artykuł opowiada o medytacji i uważności („Achtsam im hier und jetzt”). Mamy tu krótką historię medytacji, korzyści z wprowadzenia jej w życie, a także kilka słów o tym, jak to robić. W sam raz, aby sprawdzić, czy to w ogóle jest dobre ćwiczenie dla nas (zaręczam Wam, że dobre).

Polecam też krótki artykuł o niezwykłej galerii handlowej („Kulturkaufhaus Dussmann: ein Einkaufserlebnis der besonderen Art”), raju dla moli książkowych i gadżeciarzy wszelkiego rodzaju. Sami spójrzcie.


Tekst „Türken in Deutschland: Einfluss auf Sprache und Alltag hierzulande” porusza drażliwy obecnie temat imigrantów, a szczególnie ogromnej grupy Turków zamieszkujących Niemcy. Na kilku stronach zawarte są informacje na temat przyczyn napływu imigrantów oraz tego, jaki wpływ mają na obecne środowisko niemieckie. Fakty, daty, liczby. Warto wiedzieć.

W dziale podróżnym bardzo ciekawy tekst o Weimarze, nazywanym stolicą niemieckiej kultury („Weimar. Hauptstadt der deutschen Kultur”). 

Rozdział językowy poświęcony jest konwersacjom w sytuacji, gdy chcemy się zapisać lub już uczestniczymy w pierwszych zajęciach kursu języka niemieckiego. Znajdziemy tu też raz na zawsze rozwiązany problem krajów i narodowości w niemieckiej gramatyce. Na prośbę czytelników kartka z gramatyką przygotowana jest do wycięcia, żeby móc sobie ją schować do skoroszytu. Zawsze to łatwiej pozbierać sobie wszystko w jednym miejscu i mieć na wyciągnięcie ręki.

Oprócz tego, co opisałam jest jeszcze wiele innych tekstów, na które warto zwrócić uwagę, ale nie sposób wszystkich wymienić w recenzji. Aha! Jest nawet kolorowanka dla dorosłych. Coś w temacie wspomnianej już wyżej medytacji.

Do tego, tradycyjnie: możliwość zeskanowania kodu QR i zapoznania się z tekstami w formie audio, lista słówek z numeru w formacie .pdf do pobrania oraz arkusz pracy dla nauczyciela (związany z tekstem o Turkach w Niemczech).

Dla mnie bomba!

Za udostępnienie najnowszego numeru "Deutsch Aktuell" dziękuję wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media



0

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life