Ks. Jan Kaczkowski "Grunt pod nogami"

marca 28, 2020

Ks. Jan Kaczkowski "Grunt pod nogami"


Dziś mija 4. rocznica śmierci bardzo wartościowego człowieka, księdza Jana Kaczkowskiego. 

Ci, którzy mnie znają, wiedzą że wierzę w Boga, ale mam trochę problem z uwierzeniem w kościół jako instytucję. Nie mam zamiaru wdawać się z tej okazji w jakąś szerszą dyskusję. Tak po prostu czuję i już. Jednakże ksiądz Jan Kaczkowski pokazał, że można być świetnym księdzem. Można mieć poczucie humoru, trafione żarty, czasem niewyparzony język, a jednocześnie reprezentować wysoką kulturę osobistą oraz szczerze i bez nadęcia rozmawiać z każdym  człowiekiem. Można pozostać wiernym w celibacie, można nie być chciwym na pieniądze... Można być otwartym na ludzi i ich potrzeby.

"Zawsze, kiedy religię mylimy z ideologią, to ona przeradza się we własną karykaturę."

Niestety nie było mi dane poznać księdza Kaczkowskiego, choć od 5 lat mieszkam niedaleko Pucka. Ciągle miałam coś innego na głowie. Teraz żałuję, ale cóż... czasu nie cofnę. Chętnie za to słucham świadectw znajomych, którzy mieli z Nim styczność. Wszyscy potwierdzają, że był to ksiądz DLA LUDZI, do rany przyłóż. A książka "Grunt pod nogami" tylko potwierdza ich słowa.

"Nie trzeba od razu z tak wysokiej półki... Jeżeli ktoś tkwi w przyjacielskim, toksycznym związku, czuje się wykorzystany, to trzeba tę relację albo naprawić, albo zerwać. (...) Dokonaj zmiany swojego życia jeszcze dzisiaj. Obiecuję, to ci bardzo pomoże. Amen."

Książka ta jest zbiorem kazań księdza Jana, wygłaszanych podczas różnego rodzaju rekolekcji (również dla młodzieży). W swoich kazaniach mówi o wierności, miłości, poświęceniu, chorobie swojej oraz swoich podopiecznych w hospicjum (Puckie Hospicjum pw. św. Ojca Pio). Przytacza kilka zabawnych sytuacji. Dowiadujemy się na przykład dlaczego z dnia na dzień przestały go irytować dzwoniące podczas mszy telefony🙂 Porusza również tematy ciężkie, jak kryzys w instytucji kościoła oraz pedofilia wśród duchownych. Jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że jego poglądy mogą być niewygodne dla tych, którzy rangą stoją wyżej od niego.

"Często słyszymy, zwłaszcza od opasłych kaznodziejów (opasłych nie tylko w sensie fizycznym, ale też intelektualnie lekko przytłumionych): "złącz swe cierpienie z cierpieniem Chrystusa". Dostaję szału, gdy ksiądz, który wylewa się zza ambony, rzuca takie komunały, a za chwilę wsiada do wypasionego mercedesa. (...) Pan Bóg naprawdę nie potrzebuje bólu naszego zęba, nowotworu czy złamanej nogi, by zbawić świat."

Ksiądz Jan Kaczkowski to był ktoś, kto nie bał się iść pod prąd, żeby ochronić wiernych. Widział Boga w ludziach i dawał im nadzieję. Dla wielu był ostatnią deską ratunku, pomagał się nawracać i sprawiał, że wiara w Boga stawała się możliwa i dawała ukojenie. Książka "Grunt pod nogami" to moje pierwsze, ale na pewno nie ostatnie spotkanie z księdzem Janem Kaczkowskim.


Walter Tevis "Przedrzeźniacz"

marca 21, 2020

Walter Tevis "Przedrzeźniacz"


Po raz drugi podczas wyzwania "Czytam postapo z Unserious.pl" postawiłam na klasykę gatunku. "Przedrzeźniacza" nie czytało mi się jakoś szałowo, ale nie czułam też bólu związanego z lekturą (jak to było w przypadku "Do światła" Diakowa, o czym pisałam w moich social mediach). Swoje uczucia względem "Przedrzeźniacza" porównałabym do tych, które miałam podczas lektury "World War Z". Ale do rzeczy:

Czas i miejsce

USA, XXV wiek.

Bohaterowie i problematyka

Ludzkość została prawie całkowicie wyparta przez roboty.

Poznajemy Roba Spoffortha, androida Marki Dziewięć, zdolnego do odczuwania emocji. Stworzono go po to, by służył ludziom tak długo, jak długo będą oni zamieszkiwać planetę. Rob żyje już kilkaset lat i jest zmęczony swoją egzystencją. Kilkukrotnie usiłował rzucić się z Empire State Building, ale oprogramowanie blokuje mu możliwość autodestrukcji. W androidzie narasta frustracja i rozżalenie.

Drugim bohaterem jest Paul Bentley. Mężczyzna, który przyswoił sobie zapomnianą przez ludzi umiejętność czytania. Dzięki temu jest zarówno cenny, jak i niebezpieczny. Czytając, potrafi myśleć samodzielnie, poznawać dawne życie i rozwój człowieka zarówno jako gatunku, jak i jednostki społecznej.

Jest również silna postać kobieca. Mary Lou to bystra dziewczyna, która potrafi decydować sama za siebie i nie boi się odważnych decyzji. Świadomie rezygnuje z faszerowania się soporami - ogłupiającymi pigułkami, które zobojętniają umysły ludzi i hamują ich płodność. Mary Lou potrafi żyć pełnią życia, a ów życie staje się kompletne, gdy poznaje Paula Bentleya. On uczy ją czytać i pisać. Niebawem rodzi się między nimi uczucie, które stanowi zagrożenie dla robotów. Pojawia się bowiem niebezpieczeństwo, że dopełniwszy miłości zechcą założyć rodzinę, a dzieci w XXV wieku nie ma i być nie powinno. Na drodze do szczęścia staje im Spofforth i wysyła Bentleya do więzienia. Uczucie kochanków zostaje wystawione na próbę.

Opinia

Widać, że Autor podjął wszelkie starania, aby zbudować pełnokrwiste (jakkolwiek to zabrzmi w przypadku Spoffortha) postaci. Ich działania są przemyślane i sensowne, jednak cały czas czułam, że czegoś mi brakuje. Nie wiedziałam, jak to nazwać. Po skończeniu lektury już wiem. Brakowało mi głębi. Wszystkie wydarzenia przedstawione w powieści są płytkie. Nawet jeśli Autor wprowadza miłość, to brakuje jej tego mistyczno-romantycznego wydźwięku, który sprawia, że jest wyjątkowa. Oczywiście można tę płyciznę usprawiedliwiać światem, w którym przyszło żyć Paulowi i Mary Lou - światem otępiałym i obojętnym. Może pomimo wszelkich starań mieli z nim więcej wspólnego niż im się wydawało?

Liczyłam też na więcej zwrotów akcji, a okazało się, że bohaterowie wszystko dostają... za darmo. Mary Lou ucieka z zamkniętego internatu i nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Spofforth wynajduje sposób na wykończenie ludzkości, a wszyscy mu się podporządkowują jak cielęta. Bentley jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki spełnia wszystkie swoje marzenia w drodze ku odebranej mu miłości. Jak dla mnie, trochę za słodko.

Na ogromny plus zasługuje wyniesienie na piedestał umiejętności czytania. Zaskoczył mnie świat, w którym coś, czego dziś uczymy się mając kilka lat, w XXV wieku staje się dobrem luksusowym, wręcz zakazanym. Literatura ma moc i w tej książce bardzo dobrze ją widać.

Podsumowując, "Przedrzeźniacz" to taka "radosna antyutopia". Wiem, że brzmi to bez sensu, ale tak właśnie jest. Świat, w którym przyszło żyć bohaterom przyczynia się upadku człowieka, ale Bentley i Mary Lou bezboleśnie radzą sobie ze wszystkimi przeciwnościami. Jak więc inaczej można to nazwać?
Zachęcam do wzięcia udziału w wyzwaniu "Czytam postapo z Unserious.pl". Dla mnie jest to wyjątkowe doświadczenie, bo odkrywam nowy dla mnie gatunek i sięgam po książki, których w innych okolicznościach pewnie bym nie przeczytała. Kliknięcie w zdjęcie przeniesie Was do strony ze szczegółami Wyzwania.




Elizabeth Macneal „Fabryka lalek”

lutego 20, 2020

Elizabeth Macneal „Fabryka lalek”


Akcja książki dzieje się w Wiktoriańskim Londynie. Mamy rok 1851. Iris wraz z siostrą pracuje w sklepie z lalkami. Czuje jednak, że nie jest to coś, czym chciałaby się w życiu zajmować. Pociąga ją sztuka. Szczęśliwy los stawia na jej drodze Louisa, młodego artystę z Bractwa Prerafaelitów, który oferuje jej lekcje malowania w zamian za pozowanie do jego obrazu. Między nimi rodzi się uczucie, jednak za Iris snuje się cień pewnego przypadkowego spotkania. W Hyde Parku poznała Silasa, ekscentrycznego artystę o niecodziennych zainteresowaniach. Dziewczyna zbyła go i szybko wymazała z pamięci. On natomiast popadł w obsesję. Marzy o tym, by mieć Iris na własność i jest w stanie zrobić wszystko, aby ów cel osiągnąć. 

Powieść wciąga czytelnika od samego początku, a ostatnie 100 stron to już prawdziwy majstersztyk. Nie było siły, która mogłaby mnie odwieść od lektury. Atmosfera mroku i niebezpieczeństwa powodowała, że czułam odór duchoty, brudu i piwnicznej wilgoci. Ze strony na stronę obawiałam się coraz bardziej o życie Iris. Im bliżej celu był Silas, tym większe czułam zdenerwowanie. Byłam jak Albie, chłopiec, który jako jedyny przeczuwał, co może się wydarzyć – wystraszona i bezradna.  

Na szczególną pochwałę zasługuje budowa psychologiczna Silasa. Czytając o nim, w wyobraźni widziałam tylko jeden kolor – gęstą i lepką czerń. Jego monologi wewnętrzne i urojenia dotyczące Iris obrzydliwie odzwierciedlały jego obsesję. Wybielanie własnych intencji, okłamywanie samego siebie, a nawet wmawianie sobie, że przecież jest się dobrym człowiekiem… To typowe zachowania dla osoby dotkniętej obłędem. Brawa dla Autorki za porządnie zgłębiony temat.

Jedyny zgrzyt podczas lektury pojawił się w osobie Louisa. Nie byłam przekonana do czystości jego zamiarów. Niektóre zachowania były dla mnie niejasne (na przykład sytuacja z obrazem, który Iris chciała pokazać na Wielkiej Wystawie). Ale to tylko szczegół.

Podsumowując. „Fabryka lalek” to niezwykle udany debiut Elizabeth Macneal. Książkę czyta się bardzo dobrze, z zaciekawieniem i niepokojem. Mamy tu dobrze zarysowanych bohaterów, interesującą fabułę, emocjonujące dialogi i naturalistyczne opisy. Gorąco polecam miłośnikom sztuki, dreszczu grozy oraz XIX-wiecznej Anglii. Ja natomiast będę wyczekiwać następnej powieści Macneal.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu W.A.B.


Max Brooks „World war Z”

stycznia 17, 2020

Max Brooks „World war Z”


„World war Z” czyli światowa wojna zombie to chyba już klasyka w temacie postapo. Książka zawiera naoczne relacje świadków i uczestników tych okropnych wydarzeń, z którymi musiała zmierzyć się ludzkość.

Narrator jeździ po całym świecie, zbierając świadectwa osób, które przeżyły wojnę zombie - opowieści z lądu, z morza, z powietrza, a nawet z kosmosu. Pierwszy rozdział dotyczy Pacjenta Zero i pokazuje, jak się to wszystko zaczęło. Później jest już coraz gęściej, coraz ciemniej i coraz trudniej. Tę książkę czyta się jak autentyczny reportaż. Tak, jakby ta wojna naprawdę miała miejsce. Niejednokrotnie współodczuwałam razem z bohaterami. Może dlatego, że autor wplata w tę fikcję mechanizmy uniwersalne dla każdej wojny.

Właśnie te mechanizmy psychologiczne szczególnie przykuły moją uwagę. To, co dzieje się w duszy człowieka na skutek tragicznych doświadczeń, jest niepojęte w codziennym życiu. Cała paleta dramatycznych możliwości: poczynając od samobójstw i szczególnego okrucieństwa, na uzależnieniu od zabijania kończąc. Zdarzało się nawet tak, że zdrowi ludzie zachowywali się jak zombie, wcale nie będąc zakażonymi.

W początkowym stadium wirusa nie tylko zombie zagrażały ludziom. Ludzie sami sobie robili pod górkę okrutnie żerując na strachu słabszych. Pewna firma wydała fikcyjny lek na wirusa zombie, zarabiając krocie na naiwności spanikowanych osób. Cóż... wszystko da się sprzedać.

„Strach jest najwartościowszym towarem we wszechświecie”.

Zaskakujące były dla mnie przemiany społeczne podczas wojny. To, jak pracownicy umysłowi - będący bardzo w cenie w czasach pokoju - nagle stawali się nikim w porównaniu z pracownikami fizycznymi. Nikt nie potrzebuje „mądrych głów”, przydają się za to sprawne ręce.

Co mi odbierało radość czytania? Opisy techniczne. Pewnie dlatego, że nigdy nie interesowały mnie rodzaje broni, aut, samolotów ani statków. Myślę jednak, że osoby bardziej obeznane w tym temacie nie będą zawiedzione.

Podsumowując: „World war Z” to całkiem przyjemny „reportaż”, który czyta się dość szybko. Narrator swoją bezstronnością zmusza czytelnika do wystawienia samodzielnej oceny wypowiadającym się bohaterom. Kto pomógł wybawić ludzkość, a kto był zwykłą szują? - oceń sam. Przede wszystkim jednak - trochę mimochodem - zostawia czytelnika z pytaniem „A co ty byś zrobił w takiej sytuacji?”
PS. Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytam postapo z unSerious.pl" do którego i Was zachęcam. Link znajdziecie tu. Możecie także kliknąć w poniższy banner :) 

http://unserious.pl/2020/01/czytam-postapo-z-unserious-pl/
 

Subiektywny wybór 5 najlepszych książek półrocza

lipca 09, 2019

Subiektywny wybór 5 najlepszych książek półrocza


Cześć! Połowa roku minęła jak z bicza strzelił. Mamy już lipiec! Dlatego dziś chcę zwrócić Waszą uwagę na 5 książek, które najbardziej mi przypadły do gustu w ciągu półrocza.
 

Robert M.Wegner „Opowieści Meekhańskiego Pogranicza”: tom V „Każde martwe marzenie”


„Meekhan polecam wszystkim fanom fantasy, a także inteligentnym i dociekliwym czytelnikom. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest tu doprowadzony do perfekcji, budowa psychologiczna postaci – na najwyższym poziomie, wplatanie motywów fantastycznych – mistrzowskie.”

Celeste Ng „Małe ogniska”


„Głównym bohaterem tej książki są nie tyle ludzie, co relacje między nimi. Sporą część uwagi autorka poświęca macierzyństwu i różnych schematach wychowywania dzieci. Robi to z delikatnością i wyrozumiałością, bez krytyki poszczególnych zachowań. Ocenę pozostawia czytelnikowi. I ja to bardzo szanuję. Książkę czytało mi się fantastycznie i niesamowicie szybko. Historia wciągnęła mnie bez reszty i przeżywałam wiele skrajnych emocji wraz z bohaterami.”

Gustav Flaubert „Pani Bovary”


„Bardzo Wam polecam tę książkę! Nie dlatego, że WYPADA. Nie dlatego, że KLASYKA. Nie. Polecam dlatego, że jest naprawdę świetnie napisana i traktuje o problemach, które również dziś (a może nawet zwłaszcza dziś) pożerają społeczeństwo i zniekształcają obraz prawdziwej miłości.”

Jozef Karika „Szczelina”


„Historia jest przerażająca. A im bliżej końca tym bardziej wydaje się zagmatwana. Racjonalne argumenty przegrywają z surrealizmem przeżyć Igora. Kręcimy się w kółko i do końca nie wiemy, co jest prawdą, a co straszliwym wytworem wyobraźni. Niejednokrotnie miałam ciarki podczas czytania i dziękuję sama sobie, że nie zdecydowałam się na nocną lekturę tej książki, bo każdy najmniejszy szelest mógłby skutkować u mnie podskoczeniem serca do gardła.”

Jozef Karika „Strach”


„Strach” to książka, która naprawdę przeraża. Połączenie lęku z szaleństwem stworzyło mieszankę wybuchową, która sprawiła, że miałam dreszcze, a jednocześnie nie mogłam oderwać się od lektury. Cały czas coś mnie ciągnęło do tej książki. Na szczęście czytałam ją w dzień. Czułam, że po wieczornej lekturze chyba bym nie zasnęła.”


A jakie są Wasze ulubione książki półrocza? Coś Was szczególnie zachwyciło? Podzielcie się w komentarzach tytułami lub linkami do Waszych podsumowań na blogach.

Miłego dnia! :)
C.J.Tudor "Kredziarz"

lipca 02, 2019

C.J.Tudor "Kredziarz"

Cześć! 

Dziś mam dla Was kilka słów na temat „Kredziarza” C.J.Tudor. Tak, jak obiecałam, latem królują u mnie krótkie wpisy. No to bum!
 

O treści

Mamy grupkę dzieci, które zostawiają sobie tajne wiadomości rysując schematyczne obrazki kredą. Pewnego dnia symbole prowadzą ich do ukrytych w lesie zwłok. Jest śledztwo, jest oskarżony... Wydaje się, że sprawa została rozwiązana. Nic bardziej mylnego. Po trzydziestu latach tajemnicze znaki powracają, a jedno z (już dorosłych) przyjaciół ginie nagle bez wieści.
 

Moje wrażenia

Już sama okładka jest intrygująca. A w środku... jeszcze lepiej! Świetna książka. Wciągająca, nieprzewidywalna i zaskakująca. Jest mrok, jest tajemnica, są dobrze nakreśleni bohaterowie. Autorka pisze prostym językiem i umiejętnie buduje napięcie. Po zakończeniu jednego rozdziału płynnie przechodzi się do drugiego i tak mija godzina za godziną. Nie można się oderwać. Polecam!


Kaja Nordengen "Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd"

czerwca 25, 2019

Kaja Nordengen "Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd"



Cześć!

Razem z początkiem lata, zaczynam serię krótkich wpisów na blogu. O tej porze roku skupienie leży i kwiczy u nas wszystkich, dlatego nie chcę męczyć Was długimi postami. Teraz będę stawiać na konkret. A do obszerniejszych recenzji może wrócę jesienią :)

Ostatnio w moje ręce wpadła książka „Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd” Kai Nordengen. Pomyślałam sobie: dlaczego nie? Przecież zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego. I rzeczywiście, lektura tej książki otworzyła mi oczy na wiele spraw, o których wcześniej nie wiedziałam, bądź zdawałam sobie z nich sprawę, ale tylko pobieżnie. Dowiedziałam się na przykład, dlaczego znaczna większość z nas (jeśli nie wszyscy) ma słabość do tłustego i słonego jedzenia oraz dlaczego chipsy im bardziej chrupiące, tym lepsze nam się wydają. Zaciekawił mnie również temat ćwiczenia pamięci (bo sama mam z nią problemy), słuchania muzyki podczas nauki, a także uczuć, które wcale nie tkwią w sercu :) Autorka wytłumaczyła wszystko w życiowy i łatwy do zrozumienia sposób, nie tracąc jednak przy tym naukowego zacięcia.

Książkę „Mózg rządzi” polecam osobom, które lubią mieć świadomość swojego ciała i ducha. Bo to wszystko siedzi „w głowie”. Warto wiedzieć!


Copyright © Sonia Czyta , Blogger