M.A.Bennett „STAGS”


Jakiś czas temu zrezygnowałam z czytania młodzieżówek. Tematyka tej książki jednak bardzo mnie zainteresowała i postanowiłam dać jej szansę. Spędziłam z nią parę emocjonujących wieczorów, gdy wraz z bohaterami udałam się na „polowanie strzelanie wędkowanie” do Henry’ego de Warlencourta. 

Ale od początku. 

STAGS to elitarne liceum św. Aidana. Jego tradycja sięga czasów średniowiecza, dokładnie tak i jego zwyczaje. Bardzo trudno się tu dostać, jeżeli nie pochodzi się z bogatego domu, lub jeśli rodzice nie uczyli się tu wcześniej. Rokrocznie przyznawane jest JEDNO stypendium dla najzdolniejszego ucznia szkoły publicznej, umożliwiające naukę w STAGS. Tutaj uczniowie chodzą w togach, nauczycieli nazywa się Bakałarzami, a nad wszystkimi stoi Opat. Unika się korzystania ze sprzętów elektronicznych takich jak telefony, tablety, telewizory, komputery. Nie jest to zabronione, lecz po prostu passè. Tylko Dzikusy używają nowinek technologicznych, a nikt nie chce być Dzikusem. Wszyscy aspirują do bycia Ludźmi Średniowiecza. 

Ludzie Średniowiecza to wąska grupa trzymająca władzę. To uczniowie pochodzący z rodów, które od wieków kształciły się w STAGS. Stwarzają wokół siebie otoczkę świetności. Są piękni, zdolni, posługują się wyszukanym słownictwem... Ale są też bezlitośni w ocenie innych, bezkarni, dokuczliwi, czasem wręcz okrutni. Dołączenie do ich grupy daje poczucie bezpieczeństwa i nietykalności. Jakież więc szczęście spotkało Greer ... gdy otrzymała zaproszenie na weekendowy wypad na „polowanie strzelanie wędkowanie” do posiadłości Henry’ego de Warlencourta, głowy Ludzi Średniowiecza. Dla Greer, oraz dwójki innych wybrańców - Nel i Shafeena - jest to ogromne wyróżnienie i szansa na dołączenie do grupy najlepszych. A także szansa na to, że ci „najlepsi” w końcu przestaną im zatruwać życie w szkole. 

Greer, Nel i Shafeen nie wiedzą jednak, co naprawdę ich czeka podczas wyprawy. Ten weekend zmieni ich życie. Zmieni także ich postrzeganie Ludzi Średniowiecza, a nawet rzuci cień na całe STAGS. 

Powieść napisana jest prostym, młodzieżowym językiem. Autorka nie zanudza długimi opisami, choć mogłaby się o to pokusić, ponieważ umieściła bohaterów na czas weekendu w wielkiej, iście królewskiej posiadłości, która aż prosi się o dokładny opis każdej zasłony i każdego bibelotu na regałach u Warlencourtów. Dzięki Bogu, nie zrobiła tego. W zamian za to dała czytelnikom wiele oryginalnych porównań do różnych scen z filmów, żeby ruszyć wyobraźnię takimi kliszami, które już widzieliśmy. Na przykład STAGS przyrównała do Hogwartu, Shafeena do Księcia Kaspiana z „Opowieści z Narnii” itd.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, z perspektywy Greer - dziewczyny, która dostała się do STAGS dzięki stypendium za wyniki w nauce. To ciekawa bohaterka. Mądra i roztropna, choć czasem daje się ponieść emocjom, a hormony nieraz powodują u niej głupie myślenie. Tak bywa u nastolatków, więc byłam w stanie przymknąć oko na tych parę wpadek, które zaliczyła, wyłącznie ze względu na porywy serca. Ciekawym bohaterem jest też Henry, działający w białych rękawiczkach, w myśl „co złego to nie ja”. Zepsuty do szpiku kości, ale na tyle wyrachowany, żeby tego nie pokazywać. Zabrakło mi jednak porządniejszej kreacji innych postaci, bo o ile jeszcze Nel i Shafeen są „jacyś” o tyle Ludzie Średniowiecza zlewają mi się w szarą masę, mimo że dopiero co odłożyłam książkę. Ale to jedyny minus tej powieści jak dla mnie.

Akcja rozkręca się ze strony na stronę. Ma kilka punktów kulminacyjnych, które doprowadzają do wielkiego finału. Ale nawet potem autorka trzyma czytelnika w napięciu, aż do ostatniej strony, a nawet po zamknięciu książki. Otwarte zakończenie pozwala dopowiedzieć sobie niejedną historię z przyszłości Greer, Nel i Shafeena, a także całej szkoły. Ostatnie strony wzbudziły mój niepokój i ciekawość. Nie wiem, czy autorka ma w planie kontynuację, ale jeśli tak, to ja się piszę! 

Podsumowując: „STAGS” to ciekawa książka, którą czyta się bardzo szybko, a jednocześnie można sporo z tej lektury wynieść. Nie jest to jedna z tych młodzieżówek, o których od razu się zapomina. Myślę, że „STAGS” zostanie w mojej głowie jeszcze przez co najmniej kilka tygodni i że będę ją polecać znajomym. Przystępny język, wartka akcja, dobrze zarysowane postacie pierwszoplanowe i nieoczywiste zakończenie. Tak w wielkim skrócie mogłabym opisać tę książkę. Polecam. 


2 komentarze:

  1. Tak, zakończeniem autorka zrobiła robotę i dorzuciła taką wielką nutkę niepewności do całej historii. :D

    OdpowiedzUsuń

Copyright © Sonia Czyta , Blogger