22 lis 2018

Jakub Żulczyk "Ślepnąc od świateł"

Zaczęło się od wizyty w księgarni na dworcu centralnym w Warszawie. W sumie to po nic konkretnego, ot tak wejść, popatrzeć na książki i pocieszyć się zapachem świeżego druku. Po 15 minutach (czyli mniej więcej przy trzecim okrążeniu księgarni), pomimo umowy z mężem, że nie kupujemy nowych książek, dopóki nie przeczytamy tego, co mamy, zdecydowałam się na zakup. Finał: wyszłam stamtąd ze „Ślepnąc od świateł” Jakuba Żulczyka w ręku.

Książkę zaczęłam czytać już w pociągu na trasie Warszawa – Gdynia (to moja najczęstsza trasa). Nie mogłam się od niej oderwać ani na chwilę. Byłam jak w transie. Nie interesowały mnie nawet głośne dzieci, które jechały ze mną w przedziale (powiem szczerze, że w tym pomogły mi też słuchawki).

O czym to jest?

O takim świecie, o którym na co dzień się milczy. O ludziach, których przy „trzeźwym” myśleniu utrzymuje kokaina. O tych, którzy bez niej nie potrafią już funkcjonować. W „Ślepnąc od świateł” prawie każdy człowiek z wyższego szczebla wspomaga się narkotykiem.

Głównym bohaterem jest Jacek. Mężczyzna, który przyjechał z Olsztyna do Warszawy, żeby studiować na ASP. Życiowe wybory poprowadziły go jednak w inną stronę – korzystną finansowo, ale niebezpieczną. Jacek zajmuje się handlem kokainą. Śpi za dnia, nocą zaś sprzedaje towar. Jest ostrożny i bystry. Posiada też cechę, która w tej pracy jest szczególnie pożądana: asertywność. Szkoda jednak, że nie potrafi być niewidzialny. Pewnego razu zdarza się jeden przykry wypadek, w którym udział bierze jeden z jego klientów. To wydarzenie powoduje rysę w idealnie zaplanowanym życiu Jacka. Domino ruszyło. A pętla zaciska się właśnie na jego szyi.
  
Język, czyli sprawa kontrowersyjna.

To jest najważniejszy aspekt, który chciałabym poruszyć, odnosząc się do innych opinii, które o tej książce czytałam. Faktem jest, że „Ślepnąc od świateł” naszpikowana jest wulgaryzmami i takimi opisami, że aż głowa boli. Nie jestem zwolenniczką takich zabiegów, ale w tej tematyce akurat to się broni. Nie oczekujmy w książce o świecie pełnym narkotyków, zepsucia i bezwzględnych dealerów słów typu „O kurczę”, „Ale ambaras” czy innej „Motylej nogi”! Przekleństwa dodają w tym przypadku realizmu i skrzywiają nasz umysł tak, że czujemy się, jak byśmy naprawdę tam byli. Nie zdjęłabym ani jednego słowa.

Wrażenia.

„Ślepnąc od świateł” to książka brudna. Dlaczego brudna? Bo opowiada o brudnym świecie w brudny sposób. Ale właśnie w takiej formie to kupuję. Trzeba mieć do niej stalowe nerwy, ale jak już się w nie wyposażymy, to czyta się ją bardzo dobrze. Powieść wciąga i naprawdę ciężko ją odłożyć na bok. 

Polecam.



PS. Na podstawie książki powstał serial produkcji HBO o tym samym tytule. Po przeczytaniu książki, już mogę się zabrać za oglądanie. Widzieliście? Jakie wrażenia?
Continue reading Jakub Żulczyk "Ślepnąc od świateł"

16 lis 2018

WYDANIE SPECJALNE „Italia. Mi piace!: Italiano per principianti (ma non solo)”

Weekend to takie dni, które dają nam możliwość spędzenia czasu tak, jak nam się podoba. I albo relaksujemy się nie robiąc absolutnie nic, albo – wręcz przeciwnie – robimy coś, na co nie mamy czasu w dni robocze. Więcej czytamy, nadrabiamy zaległości filmowe, gramy w planszówki, albo zajmujemy się pracami przy domu. Dziś mam dla Was propozycję spędzenia weekendu w towarzystwie języka włoskiego. I nieważne, że być może nie umiecie go wcale! Numer specjalny „Italia. Mi piace!” powstał właśnie z myślą o tych, którzy zaczynają swoją przygodę z językiem włoskim. 

Co znajdziemy w tym numerze specjalnym? 
Dla każdego coś miłego.

Dla ludzi zainteresowanych sztuką i kulturą:
    • artykuł o jednym z najlepszych rzeźbiarzy wszech czasów: Michelangelo Bunarroti (Michał                Anioł)
    • tekst o tym, jak wyglądała konkurencja między artystami w renesansie
    • krótka historia sukcesu komiksów o Corto Maltese 
    • kilka słów o bajkach oraz o filmie „Made in Italy”

Dla tych, których interesują celebryci, ludzie sukcesu i sztuki – portrety:
    • włoskiego piosenkarza – Alessandro Mannarino
    • króla mediów społecznościowych – Gianluca Vacchi
    • wszechstronnie uzdolnionego Fiorello
    • muzyków młodego pokolenia, którzy sławę zdobyli dzięki udziałowi we włoskim programie „X           Factor” - Maneskin

Dla zainteresowanych kuchnią i lifestylem:
    • tekst o tym, jak wygląda prawdziwe włoskie śniadanie
    • jak jeść, żeby nie tyć?
    • artykuły o czekoladzie, o lodach i – jakże by inaczej! - o kawie
    • makijażowe tricki, które warto stosować

Dla fanów lingwistyki:
    • przykładowe rozmowy – przedstawianie się, opowiadanie o wakacjach, zwroty potrzebne w                 restauracji, czy w biurze
    • artykuł poświęcony czasownikom posiłkowym
    • wyjaśnienie różnicy pomiędzy „andare” a „venire”
    • słownictwo potrzebne w swobodnym poruszaniu się po mieście 
    • idiomy związane z liczbami

Oprócz tego wiele innych tekstów z przeróżnych dziedzin życia (motoryzacja, technologie, statystyka…). Jestem pewna, że każdy znajdzie coś, co go zainteresuje. O ile przyjemniej idzie nam nauka języka, gdy mamy przed sobą tekst, który nas interesuje, prawda?

Trudniejsze słówka są umieszczone w słowniczkach pod tekstem, na wyciągnięcie ręki. Przy większości artykułów znajdziecie także kody QR. Dzięki nim możecie ściągnąć nagranie wybranego tekstu w formacie mp3, czytane – oczywiście – przez prawdziwego Włocha (Italiano vero)!

Wydanie specjalne „Italia. Mi piace!: Italiano per principianti (ma non solo)” polecam przede wszystkim tym, którzy chcą rozpocząć naukę języka włoskiego od podstaw, ale i tym, którzy już coś umieją. Wierzę, że uzbrojeni w chęci i cierpliwość, będziecie mogli się wiele nauczyć z tego magazynu. 

Za udostępnienie najnowszego numeru specjalnego „Italia. Mi piace!” dziękuję wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media


Continue reading WYDANIE SPECJALNE „Italia. Mi piace!: Italiano per principianti (ma non solo)”

6 lis 2018

Jarosław Grzędowicz "Wypychacz zwierząt"

Są tacy pisarze, którym ufam. Po „Panu Lodowego Ogrodu” Jarosław Grzędowicz jest jednym z nich, dlatego pełna spokoju sięgnęłam po „Wypychacza zwierząt”. Wrażenia przedstawiam w kilku zdaniach poniżej. 

„Wypychacz zwierząt” to zbiór trzynastu opowiadań pisanych na zamówienie do różnych antologii tematycznych. Każde opowiadanie zawiera w sobie inny motyw. Jest o podróżach w czasie („Zegarmistrz i łowca motyli”), o migracjach w kosmos (”Farewell blues”), o więźniach politycznych („Buran wieje z tamtej strony”), o katach („Pocałunek Loisetty”) i wielu innych… Jest też długa, stustronicowa opowieść łącząca w sobie II wojnę światową z mitologią nordycką („Wilcza zamieć”). Jednak szczególnie w pamięć wryło mi się opowiadanie pt. „Weekend w Spestreku”, będące futurystycznym zderzeniem świata, który dobrze znamy ze światem silnie zideologizowanym. Ideologie są tak skrajne, aż miejscami karykaturalne, jednak każdy święcie w nie wierzy.

Po „Panu Lodowego Ogrodu” mało jest już w stanie mnie zachwycić, dlatego „Wypychacz zwierząt” zostaje trochę w tyle, zarówno w stosunku do „PLO”, jak i książki „Popiół i kurz” Grzędowicza. Jednak jest to w dalszym ciągu pozycja, którą zdecydowanie warto znać. Napisana bardzo plastycznie, wręcz filmowo. Postacie są dobrze skonstruowane nawet w opowiadaniach na kilka stron. No i te pomysły! Niejednokrotnie dziwiłam się i zadawałam sobie pytanie „Skąd mu się to wzięło w głowie????”. Bardzo polecam tym, którzy nie boją się nowych doświadczeń i odmiennego spojrzenia na to, co powszechnie znane. 

 Ocena 7/10
 
Continue reading Jarosław Grzędowicz "Wypychacz zwierząt"

29 paź 2018

"Ostanowka: Rossija" (nr 28 | październik - grudzień 2018)


Dzień dobry w poniedziałkowy poranek!

Dziś wpis inny niż wszystkie. Dla eksperymentu postanowiłam zrobić fotorecenzję. Jej bohaterem został magazyn językowy „Ostanowka: Rossija!” Wydawnictwa Colorful Media.

Już na okładce widać, że ten numer jest wyjątkowy. Podobnie jak w przypadku „Français Present” oraz „Italia. Mi piace”, została zwiększona ilość stron. Jest ich teraz 42. 

O czym możemy przeczytać w tym numerze „Ostanowki”?

O próbach wprowadzenia do języka rosyjskiego odpowiedników dla „selfie”, „dealera” , a nawet „Jacka Danielsa”. 

O rosyjskich idiomach. Fantastyczny przykład na pokazanie żywego języka. Bardzo przydatne zwroty do użytku codziennego.

O tym, co czytają Rosjanie, a także o literackim plebiscycie „Jasna Polana” im. Lwa Tołstoja wyróżniającym najlepsze książki zagraniczne na rynku Rosyjskim oraz o wybranych 4 książkach z 35 nominowanych do głównej nagrody. 

O różnych sposobach podróżowania po Rosji. Ten artykuł to swoiste kompendium wiedzy zarówno dla tych, którzy decydują się na wycieczkę zorganizowaną, jak i dla tych, którzy chcą ją od początku do końca zaaranżować samodzielnie.

O tym, co robić, żeby mówić w języku obcym z perfekcyjnym akcentem. Garść informacji oraz niezawodnych sposobów dla tych, którzy chcą brzmieć jak native speaker w którymkolwiek języku.

O storytellingu, czyli jak pisać w sposób interesujący i przyciągający odbiorców, a także na tym zarobić. 
Dwa ostatnie artykuły dotyczą: tegorocznego Mundialu oraz tym, jak korzystać z telefonii komórkowej w Rosji (sieci, oferty, pakiety). One nie były dla mnie już tak interesujące jak te poprzednie, ale myślę, że również znajdą amatorów. 

Do każdego artykułu dołączone jest jego nagranie w formie mp3 do ściągnięcia na telefon lub do posłuchania na komputerze. 

Podsumowując: Bardzo udany numer „Ostanowki”. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy, poznałam także sposoby na to, jak dbać o poprawną wymowę podczas nauki języka obcego – to był zdecydowanie mój ulubiony artykuł. 

Gorąco polecam!

Za udostępnienie najnowszego numeru „Ostanowka: Rossija” dziękuję wydawnictwu Colorful Media. Jeżeli chcecie zapoznać się z ofertą magazynów językowych Wydawnictwa, zachęcam do kliknięcia w poniższe linki.

https://www.kiosk.colorfulmedia.pl/strona/14-darmowy-e-book – możliwość pobrania darmowego e-czasopisma
http://www.magazynyjezykowe.pl/ – magazyny językowe od Colorful Media


PS. Dajcie mi znać, jak Wam się podoba taka forma recenzji. Klikajcie w komentarze lub wyślijcie maila :) 

Continue reading "Ostanowka: Rossija" (nr 28 | październik - grudzień 2018)

24 paź 2018

Jessie Burton "Miniaturzystka"


Dziś przedstawię Wam książkę, po której zakończeniu napisałam na Twitterze, że nie znajdę sobie miejsca przez dwa dni. „Miniaturzystka” Jessie Burton.

Z autorką spotkałam się po raz pierwszy czytając „Muzę”. Polowałam na „Miniaturzystkę” i nigdy nie było jej w bibliotece, za to „Muza” dostępna od ręki. Po zapoznaniu się z obydwoma powieściami, nie dziwię się, że „Miniaturzystka” była tak rozchwytywana.

Krótko o treści:

Jest druga połowa XVIIw. Osiemnastoletnia Petronella Oortman przyjeżdża do Amsterdamu zamieszkać u swojego nowo poślubionego męża, Johannesa Brandta. Małżeństwo było zaaranżowane, a para młoda nie widziała się od dnia ślubu. Johannes pracuje jako kupiec, a sprawy zawodowe wyciągają go z domu na długie tygodnie. Przez ten czas Nella zmuszona jest znosić towarzystwo oschłej szwagierki, Marin. Gdy Johannes wraca do domu, marzenia Nelli o miłości i namiętności, konfrontują się z rzeczywistością. Mąż jest oziębły i wydaje się niezainteresowany młodą żoną. Jako prezent daje jej odpowiednik ich domu w miniaturze, a zamiast nocy poślubnej – chłodne łóżko i poczucie samotności. Jednak Nella nawiązuje korespondencyjny kontakt z miniaturzystką, która bez jej zgody przysyła miniatury domowników do umieszczenia w kredensie. Lalki są tajemnicze. Nie wiadomo, czy to czary, czy zwykły zbieg okoliczności, ale nieraz wydają się zmieniać swój wygląd pod wpływem wydarzeń w domu. Tak, jakby chciały komentować to, co się dzieje. Albo prorokować to, co się wydarzy.

„Miniaturzystka” wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Plastyczne opisy i uniwersalne sytuacje sprawiły, że poczułam problemy rodziny Brandt tak, jakby były moimi własnymi. Jeden drobny szczegół konstrukcyjny sprawił, że lektura była dla mnie nader przyjemna. Mowa o idealnej długości rozdziałów. Nawet gdy miałam mało czasu, zawsze udało mi się znaleźć chwilę dla „Miniaturzystki”. Za to ogromny plus.

Powieść jest tak klimatyczna, że trzyma w napięciu od początku do końca. Gdy skończyłam ją czytać, miałam taką minę, że aż mój Mąż zapytał „Kochanie, czy coś się stało?”. Miałam chęć wykrzyczeć „Tak!” i zdradzić całe zakończenie książki, ale zdobyłam się tylko na słowa dwa słowa: „Smutna książka”. Bo „Miniaturzystka” właśnie taka jest. Smutna. I choć mogłabym się przyczepić do autorki za zbyt małe zgłębienie psychologiczne postaci, to nie zrobię tego. Dlaczego? Dlatego, że ten brak nadrobiła psychologią wydarzeń. Wzbudziła we mnie emocje, wstrząsnęła mną. I to było coś.

Podsumowując: „Miniaturzystka” to w mojej ocenie książka smutna i bardzo wartościowa. Mówi o braku akceptacji, porusza tematy rasizmu, różnicy klas, a także ludzkiej seksualności, świętoszkowatości i bezwzględnej władzy pieniądza. Porusza serce i skłania do refleksji. Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko gorąco Wam ją polecić.



PS. Czytaliście? Podzielcie się wrażeniami w komentarzach. 

Continue reading Jessie Burton "Miniaturzystka"