Max Brooks „World war Z”

17 sty 2020


„World war Z” czyli światowa wojna zombie to chyba już klasyka w temacie postapo. Książka zawiera naoczne relacje świadków i uczestników tych okropnych wydarzeń, z którymi musiała zmierzyć się ludzkość.

Narrator jeździ po całym świecie, zbierając świadectwa osób, które przeżyły wojnę zombie - opowieści z lądu, z morza, z powietrza, a nawet z kosmosu. Pierwszy rozdział dotyczy Pacjenta Zero i pokazuje, jak się to wszystko zaczęło. Później jest już coraz gęściej, coraz ciemniej i coraz trudniej. Tę książkę czyta się jak autentyczny reportaż. Tak, jakby ta wojna naprawdę miała miejsce. Niejednokrotnie współodczuwałam razem z bohaterami. Może dlatego, że autor wplata w tę fikcję mechanizmy uniwersalne dla każdej wojny.

Właśnie te mechanizmy psychologiczne szczególnie przykuły moją uwagę. To, co dzieje się w duszy człowieka na skutek tragicznych doświadczeń, jest niepojęte w codziennym życiu. Cała paleta dramatycznych możliwości: poczynając od samobójstw i szczególnego okrucieństwa, na uzależnieniu od zabijania kończąc. Zdarzało się nawet tak, że zdrowi ludzie zachowywali się jak zombie, wcale nie będąc zakażonymi.

W początkowym stadium wirusa nie tylko zombie zagrażały ludziom. Ludzie sami sobie robili pod górkę okrutnie żerując na strachu słabszych. Pewna firma wydała fikcyjny lek na wirusa zombie, zarabiając krocie na naiwności spanikowanych osób. Cóż... wszystko da się sprzedać.

„Strach jest najwartościowszym towarem we wszechświecie”.

Zaskakujące były dla mnie przemiany społeczne podczas wojny. To, jak pracownicy umysłowi - będący bardzo w cenie w czasach pokoju - nagle stawali się nikim w porównaniu z pracownikami fizycznymi. Nikt nie potrzebuje „mądrych głów”, przydają się za to sprawne ręce.

Co mi odbierało radość czytania? Opisy techniczne. Pewnie dlatego, że nigdy nie interesowały mnie rodzaje broni, aut, samolotów ani statków. Myślę jednak, że osoby bardziej obeznane w tym temacie nie będą zawiedzione.

Podsumowując: „World war Z” to całkiem przyjemny „reportaż”, który czyta się dość szybko. Narrator swoją bezstronnością zmusza czytelnika do wystawienia samodzielnej oceny wypowiadającym się bohaterom. Kto pomógł wybawić ludzkość, a kto był zwykłą szują? - oceń sam. Przede wszystkim jednak - trochę mimochodem - zostawia czytelnika z pytaniem „A co ty byś zrobił w takiej sytuacji?”
PS. Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytam postapo z unSerious.pl" do którego i Was zachęcam. Link znajdziecie tu. Możecie także kliknąć w poniższy banner :) 

http://unserious.pl/2020/01/czytam-postapo-z-unserious-pl/
 

1

Subiektywny wybór 5 najlepszych książek półrocza

9 lip 2019


Cześć! Połowa roku minęła jak z bicza strzelił. Mamy już lipiec! Dlatego dziś chcę zwrócić Waszą uwagę na 5 książek, które najbardziej mi przypadły do gustu w ciągu półrocza.
 

Robert M.Wegner „Opowieści Meekhańskiego Pogranicza”: tom V „Każde martwe marzenie”


„Meekhan polecam wszystkim fanom fantasy, a także inteligentnym i dociekliwym czytelnikom. Ciąg przyczynowo-skutkowy jest tu doprowadzony do perfekcji, budowa psychologiczna postaci – na najwyższym poziomie, wplatanie motywów fantastycznych – mistrzowskie.”

Celeste Ng „Małe ogniska”


„Głównym bohaterem tej książki są nie tyle ludzie, co relacje między nimi. Sporą część uwagi autorka poświęca macierzyństwu i różnych schematach wychowywania dzieci. Robi to z delikatnością i wyrozumiałością, bez krytyki poszczególnych zachowań. Ocenę pozostawia czytelnikowi. I ja to bardzo szanuję. Książkę czytało mi się fantastycznie i niesamowicie szybko. Historia wciągnęła mnie bez reszty i przeżywałam wiele skrajnych emocji wraz z bohaterami.”

Gustav Flaubert „Pani Bovary”


„Bardzo Wam polecam tę książkę! Nie dlatego, że WYPADA. Nie dlatego, że KLASYKA. Nie. Polecam dlatego, że jest naprawdę świetnie napisana i traktuje o problemach, które również dziś (a może nawet zwłaszcza dziś) pożerają społeczeństwo i zniekształcają obraz prawdziwej miłości.”

Jozef Karika „Szczelina”


„Historia jest przerażająca. A im bliżej końca tym bardziej wydaje się zagmatwana. Racjonalne argumenty przegrywają z surrealizmem przeżyć Igora. Kręcimy się w kółko i do końca nie wiemy, co jest prawdą, a co straszliwym wytworem wyobraźni. Niejednokrotnie miałam ciarki podczas czytania i dziękuję sama sobie, że nie zdecydowałam się na nocną lekturę tej książki, bo każdy najmniejszy szelest mógłby skutkować u mnie podskoczeniem serca do gardła.”

Jozef Karika „Strach”


„Strach” to książka, która naprawdę przeraża. Połączenie lęku z szaleństwem stworzyło mieszankę wybuchową, która sprawiła, że miałam dreszcze, a jednocześnie nie mogłam oderwać się od lektury. Cały czas coś mnie ciągnęło do tej książki. Na szczęście czytałam ją w dzień. Czułam, że po wieczornej lekturze chyba bym nie zasnęła.”


A jakie są Wasze ulubione książki półrocza? Coś Was szczególnie zachwyciło? Podzielcie się w komentarzach tytułami lub linkami do Waszych podsumowań na blogach.

Miłego dnia! :)
5

C.J.Tudor "Kredziarz"

2 lip 2019

Cześć! 

Dziś mam dla Was kilka słów na temat „Kredziarza” C.J.Tudor. Tak, jak obiecałam, latem królują u mnie krótkie wpisy. No to bum!
 

O treści

Mamy grupkę dzieci, które zostawiają sobie tajne wiadomości rysując schematyczne obrazki kredą. Pewnego dnia symbole prowadzą ich do ukrytych w lesie zwłok. Jest śledztwo, jest oskarżony... Wydaje się, że sprawa została rozwiązana. Nic bardziej mylnego. Po trzydziestu latach tajemnicze znaki powracają, a jedno z (już dorosłych) przyjaciół ginie nagle bez wieści.
 

Moje wrażenia

Już sama okładka jest intrygująca. A w środku... jeszcze lepiej! Świetna książka. Wciągająca, nieprzewidywalna i zaskakująca. Jest mrok, jest tajemnica, są dobrze nakreśleni bohaterowie. Autorka pisze prostym językiem i umiejętnie buduje napięcie. Po zakończeniu jednego rozdziału płynnie przechodzi się do drugiego i tak mija godzina za godziną. Nie można się oderwać. Polecam!


2

Kaja Nordengen "Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd"

25 cze 2019



Cześć!

Razem z początkiem lata, zaczynam serię krótkich wpisów na blogu. O tej porze roku skupienie leży i kwiczy u nas wszystkich, dlatego nie chcę męczyć Was długimi postami. Teraz będę stawiać na konkret. A do obszerniejszych recenzji może wrócę jesienią :)

Ostatnio w moje ręce wpadła książka „Mózg rządzi. Twój niezastąpiony narząd” Kai Nordengen. Pomyślałam sobie: dlaczego nie? Przecież zawsze warto dowiedzieć się czegoś nowego. I rzeczywiście, lektura tej książki otworzyła mi oczy na wiele spraw, o których wcześniej nie wiedziałam, bądź zdawałam sobie z nich sprawę, ale tylko pobieżnie. Dowiedziałam się na przykład, dlaczego znaczna większość z nas (jeśli nie wszyscy) ma słabość do tłustego i słonego jedzenia oraz dlaczego chipsy im bardziej chrupiące, tym lepsze nam się wydają. Zaciekawił mnie również temat ćwiczenia pamięci (bo sama mam z nią problemy), słuchania muzyki podczas nauki, a także uczuć, które wcale nie tkwią w sercu :) Autorka wytłumaczyła wszystko w życiowy i łatwy do zrozumienia sposób, nie tracąc jednak przy tym naukowego zacięcia.

Książkę „Mózg rządzi” polecam osobom, które lubią mieć świadomość swojego ciała i ducha. Bo to wszystko siedzi „w głowie”. Warto wiedzieć!


0

Roger Lancelyn Green „Mity Skandynawskie”

18 cze 2019


W ciągu ostatnich 9 miesięcy dwukrotnie gościłam w Skandynawii. Nie wliczam w to 9-godzinnego pobytu na lotnisku w Kopenhadze kilka tygodni temu, gdy piloci SAS strajkowali, co skutkowało odwołaniem mojego lotu do Zurychu. Mówię raczej o kilkudniowych pobytach, które bardzo miło wspominam ;) Pierwszy raz to była podróż poślubna do Kopenhagi, podczas której udało nam się załapać na koncert ulubionego zespołu mojego Męża, U2. Drugi wyjazd był do Oslo. W obu przypadkach byłam zachwycona Skandynawią, jej wyglądem, mieszkańcami, podejściem do życia (zapraszam do zapoznania się z recenzją książki o Hygge). Trochę mniej zachwycona byłam tamtejszymi cenami, no ale trudno. Coś za coś. 

Idąc za ciosem postanowiłam w końcu zapoznać się z Thorem, Lokim i innymi mitologicznymi bóstwami rodem ze Skandynawii. Bo o ile wierzenia starożytnych Greków i Rzymian są znane wszem i wobec, o tyle bóstwa ludów północy były dla mnie zagadką. Dlatego gdy zobaczyłam w bibliotece książkę R.L.Greena, nie wahałam się ani chwili. 

„Mity Skandynawskie” Greena to zbiór opowieści od powstania świata aż do legendy o Zmierzchu Bogów (Ragnaröku), kiedy to ze zgliszczy starego świata ma się wyłonić nowy, pozbawiony przemocy i wojen. Mity przedstawione są w sposób lekki i przystępny, choć niemało w nich przemocy. Ci Skandynawowie to chyba lubili krew. W sumie to samo można powiedzieć też o Grekach i Rzymianach... takie były czasy. Green pisze prostym językiem, czasem nawet zbyt prostym. Budowanie napięcia też nie jest najwyższych lotów niestety. Wyobrażam sobie, jak niektóre z wydarzeń mógłby opisać np. Tolkien, Martin lub nasz rodzimy Grzędowicz... byłoby to coś niesamowitego! Te historie mają w sobie ogromny potencjał. Ale jednego nie mogę odmówić tej książce. Zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po inne pozycje w temacie mitologii skandynawskiej. Po lekturze mam taki niedosyt, że czym prędzej zechcę zgłębić temat dziejów Odyna, Thora i Lokiego.

Lektura „Mitów Skandynawskich” otworzyła mi oczy na ich szerokie zastosowanie we współczesnej kulturze, literaturze i sztuce. Czym innym jest WIEDZIEĆ o tym, a czym innym jest UŚWIADOMIĆ SOBIE TO i zobaczyć na własne oczy. Szok! Całe tolkienowskie Śródziemie, Midgaard z "Pana Lodowego Ogrodu" Grzędowicza, komiksy Marvela, ... to wszystko zaledwie maleńki ułamek ze spuścizny mitologii skandynawskiej.

Podsumowując: Uważam, że „Mity Skandynawskie” Greena to książka idealna dla świeżaków, którzy dopiero łapią bakcyla na puncie bóstw północy. Zarysowuje ogólne wydarzenia, ich przyczyny i skutki. Jest porządnie usystematyzowana i zachowuje chronologię zdarzeń. Bohaterowie są dobrze skonstruowani, a ich cechy charakterystyczne od razu wysuwają się na pierwszy plan. Ta książka zdecydowanie jest warta uwagi.


Teraz moja prośba do Was. Jeżeli czytaliście, lub ktoś z Waszych znajomych czytał inne książki w temacie mitologii skandynawskiej, to podzielcie się się tytułami. Będę Wam za to bardzo wdzięczna! 
6

Copyright © Szablon wykonany przez My pastel life