21 lip 2017

Wojciech Kuczok "Gnój"

Trudno mi pisać o tej książce. Jest to jedna z tych, które warto przeczytać, ale do recenzji brakuje słów. Niesie w sobie zbyt mocny ładunek emocjonalny, żeby można było pisać o tym "na sucho".

Mimo to spróbuję. 
 
„Gnój” czytałam już po raz drugi. Wróciłam do niego po kilkuletniej przerwie. Pierwszy raz pochyliłam się nad nim mając 18 lat. Wtedy też poznałam osobiście Wojciecha Kuczoka na jednym z jego spotkań autorskich, w Sandomierzu. Dziś jestem o 9 lat starsza, a książka porusza mnie z jednakową intensywnością. 


Powieść porusza temat przemocy w rodzinie. Zagadnienie przerażające, bo dotyczące zjawiska potwornego i niewybaczalnego, szczególnie gdy ofiarami padają dzieci. Narracja prowadzona jest z perspektywy mężczyzny, który w dzieciństwie doświadczył krzywdy ze strony własnego ojca. Dziś opowiada historię swojej młodości – tego bagna, pełnego bólu, wstydu i zabliźnionych już ran duszy (ojciec dbał, by na skórze nie było żadnych śladów pejcza). W tle przewija się szary obraz jednego z górnośląskich osiedli.

Książka napisana jest prostym językiem. Gdzieniegdzie Kuczok wtrąca śląską gwarę dla uwypuklenia miejsca, w którym się znajdujemy i charakteru postaci tam osadzonych.  Opisy „zabiegów wychowawczych” ojca głównego bohatera tak zadziałały na moją wyobraźnię, że nieraz zdarzyło mi się skrzywić podczas lektury. Ktoś kiedyś napisał, że ta książka boli i w pełni się z tym zgadzam. Mnie bolała. Nie obcuję na co dzień z literaturą opisującą jakąkolwiek formę patologii, więc „Gnój” zrobił na mnie mocne wrażenie. Tak mocne, że znów pozostanie mi w pamięci na parę lat.

„Kiedyś, jeszcze jako dziecko zapytałem ją, jak jest w piekle. Matka odpowiedziała mi wtedy zadziwiająco pewnie, jakby już tam była, jakby to była autopsja, a nie wyobrażenie:

- Synku, w piekle na powitanie pokazują ci wszystkie twoje niewykorzystane szanse, pokazują, jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś we właściwym czasie wybrał właściwe wyjście. A potem pokazują ci wszystkie te chwile szczęścia, które straciłeś (...) pokazuje się w piekle, co mogliby w życiu osiągnąć...

- A potem? Mamusiu, co się dzieje potem, kiedy już to wszystko pokażą?

- Potem, synku, zostawiają cię samego z twoimi wyrzutami sumienia. Na całą wieczność. Nie ma już nic ani nikogo. Tylko ty i twoje wyrzuty sumienia.”
Książka została nagrodzona Paszportem „Polityki” w 2003 roku i Literacką Nagrodą Nike w 2004. Na jej podstawie powstał film Magdaleny Piekorz pt. „Pręgi”, do którego scenariusz napisał sam autor. Nie oglądałam i chyba nie chcę. Wystarczy mi ten ból, którego doświadczyłam podczas kilku godzin, które spędziłam z książką.

„Gnój” to powieść, po którą zdecydowanie warto sięgnąć.  Dobrze napisana i mocna w wyrazie, zostaje w głowie na długo. 


4 komentarze:

  1. Już wcześniej spotkałam się z tą książką na jakimś blogu i miałam ją czytać, ale zachęciłaś mnie do tego jeszcze bardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze polecam, jeśli potrzebujesz czegoś niełatwego i pobudzającego emocje.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Czytałam kilka lat temu, bardzo poruszająca. Ciężko opisać słowami co czułam po jej przeczytaniu. Jedno jest pewne - tak jak pisałaś książka na długo zostaje w głowie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Dlatego wróciłam do niej po latach. Chciałam sprawdzić, czy jednakowo na mnie zadziała, czy to poruszenie było kwestią młodego wieku (czasem tak bywa). Działa tak samo.

      Pozdrawiam :)

      Usuń