17 cze 2017

Mircea Eliade "Młodość stulatka"

Starość. Niektórzy nazywają ją jesienią życia i robią użytek ze swych doświadczeń, wdzięczni za każdą przeżytą chwilę. Zdarzają się jednak takie osoby, które nie potrafią pogodzić się z upływem czasu.

Jest deszczowy wieczór, wigilia Wielkiej Nocy 1938r. Akcja dzieje się w Bukareszcie. Siedemdziesięcioletni profesor, Dominik Matei, zmęczony chorobą Alzheimera, postanawia odebrać sobie życie. Udaje się do cerkwi na ostatnią modlitwę, jednak w drodze zostaje rażony piorunem.  Pomimo poparzeń na całym ciele, udaje mu się przeżyć wypadek. Co więcej, w czasie śpiączki jego ciało i dusza regenerują się i młodnieją. Po przebudzeniu Dominik ma około 30-40 lat. Tym niezwykłym wydarzeniem, oczywiście, interesuje się prasa. Dzięki niej nowina trafia do nazistów, którzy bardzo chętnie w ten sposób „odmłodziliby” kilku swoich więźniów dla dłuższej posługi...

Więcej o treści nie będę Wam pisać, żeby nie zdradzić za dużo. Co jest jednak wyjątkowe w tej książce? No właśnie. Po jej zakończeniu czytelnik zadaje sobie pytania „Jak to możliwe?”, "Co jest jawą, a co snem?" Dużo zastanawiania się, wiele niewiadomych, żadnej odpowiedzi.

Książka jest krótka – ma zaledwie 250 stron, z czego 20% zajmują fotografie z filmu Coppoli o tym samym tytule. Pomimo wielu niedoskonałości (czasem nie wiadomo kto, co, gdzie zrobił) wciąga tak, że kilka godzin mija niepostrzeżenie. Polecam do szybkiego czytania. 

4 komentarze:

  1. Chyba z własnej inicjatywy bym po ten tytuł nie sięgnęła, ale teraz się nad tym zastanawiam. Co prawda objętościowo to niewielkie dzieło, ale obawiam się straty czasu, bo nie czytuję takich lektur. Z drugiej strony ciekawi mnie ta kwestia "odmłodzenia" - jak to się stało i co się za tym kryje. Ech, jestem strasznie ostatnio wybredna przy doborze lektur :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam tę książkę w ciemno, na wyprzedaży. Chyba kosztowała 10zł. Później dłuuugo czekała, zanim przyszła na nią kolej (w międzyczasie miała czas na zapoznanie się z innymi koleżankami z półki :P). W końcu z wielką łaską po nią sięgnęłam i naprawdę było warto!

      Usuń
  2. Eliadego znam tylko jako historyka kultury, religioznawcę, nie czytałam jednak żadnej beletrystyki, która wyszła spod jego pióra. A myślę, że sporo przy tym tracę. Szkoda, że nie pokusiłaś się o trochę obszerniejszą opinię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam Cię wobec tego do lektury "Młodości stulatka". Niestety opinia nie mogła być obszerniejsza (chyba że zaczęłabym lać wodę), bo za dużo mogłabym zdradzić, a ta książka to jedna wielka niewiadoma i w tym tkwi cały jej urok. Mam nadzieję, że i tak po nią sięgniesz.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń