31 maj 2016

Celine Dion "My Love (Essential Collection)"


Głos, który wykonuje motyw przewodni filmu „Titanic” zachwyca mnie od zawsze. Jest wręcz stworzony do opowiadania miłosnych historii. Szeroka skala, czysty falset i szemrzące piano to największe jego atuty. Z wielką przyjemnością więc wsłuchałam się w składankę najpiękniejszych piosenek Celine Dion, szczególną rozkosz czerpiąc z romantycznego nastroju jej wspaniałych ballad.

Utwory zamieszczone na anglojęzycznej płycie „My Love (Essential Collection)” są niejako znakami rozpoznawczymi tej kanadyjskiej piosenkarki.  Powstawały w latach 1990 – 2008, dlatego większość z nich powoduje we mnie osobistą podróż do czasów dzieciństwa. Pamiętam, jak wzruszałam się piosenką „Think twice”...  Gdy wybrzmiewał ostatni akord cofałam ją do początku, by po uspokojeniu znów wybuchnąć płaczem w okolicach drugiej zwrotki. Podobna sytuacja towarzyszyła utworowi „My heart will go on”. Jako nastolatka chciałam nawet zaśpiewać to na konkursie młodych talentów, ale podczas prób ani razu nie potrafiłam wykonać kulminacji bez załamania głosu towarzyszącemu lawinie łez wypływających z moich oczu. Przy „Falling into you” biodra same kołyszą się w rytm rumby, zaś piękna melodia powoduje, że oczy same się zamykają, a myśli uciekają gdzieś w odległe krainy największej intymności. Piosenką „My love” Celine Dion, pomimo upływu lat, nadal potrafi poruszyć najczulsze struny mojej muzycznej wrażliwości.
Duety , które znalazły się na tym albumie, również są powszechnie znane i lubiane. „Beauty and the Beast” to cover piosenki nagranej specjalnie na potrzeby bajki Disneya o tym samym tytule. Dobrze pamiętam tę scenę: przygotowania do wspólnej kolacji Pięknej i Bestii, a później ich taniec we wspaniałej sali. Jakże zjawiskowy byłby to obraz, gdyby towarzyszył mu od początku akompaniament Celine Dion i Peabo Brynsona! „Tell him” to chyba najpiękniejszy kobiecy duet wszech czasów. Obrazuje rozmowę dwóch przyjaciółek – jedna zwierza się drugiej z zawstydzenia, które towarzyszy jej na myśl o tym, że miałaby wyznać miłość ukochanemu mężczyźnie. Dialog urzeka delikatnością i czułością – niewieścimi cechami, których ze świecą szukać w obecnych czasach.

Nie wszystkie piosenki z tego albumu były pierwotnie wykonywane przez Celine Dion. Są one jednak najszlachetniejszymi coverami, często stawianymi wyżej niż oryginały. „The Power of Love” to utwór nagrany przez Jennifer Rush w 1984r., wzięty na warsztat przez Dion w roku 1993. Piosenka sama w sobie jest tak piękna, że w połączeniu z głosem Kanadyjki tworzy prawdziwe arcydzieło. Podobnie sytuacja wygląda w przypadku „All by myself” autorstwa Erica Carmena. Ciekawym jest fakt, że również Carmen nie do końca sam stworzył ten utwór. Bazuje on bowiem na drugiej części (Adagio Sostenuto) Koncertu fortepianowego c-moll nr 2 Siergieja Rachmaninowa.

Cała moja recenzja mogłaby się opierać na pochwałach, gdyby nie jeden problem, który drażnił moje uszy nastawione na relaks i odpoczynek. Proszę wyobrazić sobie mój szok, gdy po zmysłowym „Falling into you” nastąpiło energetyczne „I drove all night”! Piosenki szybkie są najsłabszym ogniwem tego albumu. Być może wydawca nie chciał, żeby słuchacz zasnął podczas gdy Celine Dion snuje swoje ballady. Ja jednak osobiście, bardzo chętnie utonęłabym w ramionach Morfeusza przy akompaniamencie tak wspaniałego i czystego głosu.

8/10.


2 komentarze:

  1. Ona ma niesamowity głos i, choć nie jestem jej wielką fanką, kilka jej piosenek przywodzi mi na myśl dzieciństwo - płaczliwe przy "Titanicu" i rozśpiewane, gdy z mamą śpiewałyśmy razem jedną z jej piosenek z Garou... :) Eh, aż sobie je odświeżę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam! :) Też jej na co dzień nie słucham, ale lubię czasem wrócić do przeszłości właśnie za pomocą muzyki. Nic tak nie wywołuje u mnie wspomnień jak muzyka (i zapachy).

      Usuń