Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubione. Pokaż wszystkie posty
J.K.Rowling "Harry Potter and the Philosopher's Stone" (wrażenia z wysłuchania audiobooka w oryginale)

J.K.Rowling "Harry Potter and the Philosopher's Stone" (wrażenia z wysłuchania audiobooka w oryginale)

Postanowiłam, że luty będzie na Sonia Czyta miesiącem poświęconym nauce języków obcych. Zainspirowało mnie do tego Wydawnictwo Colorful Media podsyłając do recenzji swoje magazyny (możecie o nich poczytać tu, tu, tu i tu🙂 ). Czasopisma - super sprawa, ale przecież człowiek ma czasem chęć sięgnąć po KSIĄŻKĘ w języku obcym. Temat ten już raz poruszyłam na blogu we wpisie, do którego szczególnie często zaglądacie (O tym, jak obcojęzyczna książka nauczyła mnie pokory). Miałam wtedy ambicję, żeby przeczytać coś, co nie byłoby Harrym Potterem czy Małym Księciem. Tamto doświadczenie wiele mnie nauczyło. Siadając jednak na przełomie 2020/21 roku do mojego Bullet Journala i planując swoje cele wrzuciłam do nich znów lekturę w języku obcym. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego skreśliłam wtedy Harry'ego Pottera. Przecież to nie są książki łatwe. Późniejsze części wymagają sporego zaangażowania, ale i te pierwsze - choć traktują o dzieciach - są napisane przecież żywą angielszczyzną. Miałam szczęście, bo akurat testowałam darmową subskrypcję na Storytel i rzucił mi się w oczy anglojęzyczny audiobook od Pottermore w interpretacji Stephena Fry'a. Z pewną obawą, ale i ogromną ciekawością założyłam słuchawki i przeniosłam się do świata magii.

Każdy Potteromaniak, a zwłaszcza taki, który czytał książki po kilka razy, zna na pamięć początek pierwszej części. Zaliczam się do tej grupy, dzięki czemu wejście w tego audiobooka miałam nad wyraz gładkie. Zachęciło mnie to do dalszego słuchania, ale im dalej w las, tym więcej pojawiało się zapomnianych przeze mnie wątków. Wtedy moja znajomość angielskiego była wystawiana na próbę. Jak sobie z tym radziłam?  W pierwszym odruchu wracały do mnie moje demony perfekcjonizmu, które mówiły mi "musisz rozumieć każde słowo, MUSISZ!"👹. Gdy już je pokonałam i zaufałam sobie i swojej umiejętności rozumienia z kontekstu cofałam się o kilka sekund/minutę/parę minut (w zależności od złożoności sytuacji) i ponownie słuchałam danego fragmentu, ale w wolniejszym tempie. Często wystarczało to do orientacji w sytuacji, ale gdy jakieś słówko baaardzo nie dawało mi spokoju posiłkowałam się polską wersją książki. Czemu nie słownikiem? Przyczyny są dwie. Pierwsza jest taka, że Harry Potter naszpikowany jest słowotwórstwem, którego w słowniku nie znajdziemy. Druga - nie zawsze byłam w stanie wyodrębnić problematyczne słówko. Tak było w przypadku opisu pani Hooch. Jakie były jej oczy? No, jakie? Żółte jak u ... ? Jastrzębia, no właśnie. I gdybym zobaczyła słowo "hawk" wiedziałabym o co chodzi, ale słysząc je, zwątpiłam🙂 Jest istotna różnica między czytaniem a słuchaniem. Jako wzrokowiec dużo słówek zapamiętuję dopiero wtedy, gdy je zobaczę. Stąd wynikały moje niektóre problemy z audiobookiem. Idealnie byłoby mieć każdą obcojęzyczną książkę zarówno w wersji "do czytania" jak i "do słuchania". Wtedy można by było spróbować odpuścić wersję polską. Ten komfort jednak zapewni mi dopiero następna część Harry'ego Pottera, której szczęśliwą posiadaczką w wersji angielskiej jestem🙂 

Gdyby tak pominąć kwestię języka obcego to nie zaskoczę chyba nikogo mówiąc, że słuchając pierwszej części Harry'ego Pottera bawiłam się przednio! Jestem przecież (już trochę wyrośniętym, ale nadal) Potteromaniakiem! Faktem jest, że perspektywy czasu wydarzenia opisane w "Kamieniu Filozoficznym" wydają się nieco dziecinne, a miejscami naiwne. Nie przeszkadzało mi to jednak ani trochę! Te wszystkie sytuacje,  które spotykają bohaterów są jedynie elementami składającymi się na apoteozę przyjaźni, współpracy, szlachetności i dobroci. A to są wartości, które powinny być szczególnie ważne dla każdego człowieka, niezależnie od wieku. 

Uważam, że Harry Potter jest propozycją idealną dla Potteromaniaków, którzy chcą przeczytać swoje ulubione książki w języku obcym. Abstrahując już chyba nawet od tego, jaki język to będzie (mam zamiar przeczytać kiedyś którąś część po niemiecku, ciekawa jestem, jak to przeżyję😄 ). Tymczasem z przyjemnością pochylę się w marcu nad "Komnatą tajemnic" w wersji anglojęzycznej, moją ulubioną!

Czytaliście Harry'ego Pottera po angielsku? A może po niemiecku lub w innym języku obcym? Podzielcie się wrażeniami w komentarzu🙂 

12 porad jak żyć lepiej wg Josepha Murphy'ego

12 porad jak żyć lepiej wg Josepha Murphy'ego

Kochani, dziś przybywam do Was naładowana pozytywną energią, którą zawdzięczam „Potędze podświadomości” Josepha Murphy’ego. Książka liczy sobie już ponad 50 lat i od samego początku zajmuje czołowe miejsce na listach bestsellerów na całym świecie. Osobiście zauważyłam wielki „bum” na nią dopiero jakieś kilka lat temu i w końcu nadszedł mój czas, by się z nią zapoznać. 




Zachwycona tym, co przeczytałam, poniżej przedstawiam kilka porad, które najmocniej do mnie przemówiły. Mam nadzieję, że Wam również przypadną do gustu. 

  1. Podświadomość jest ciemnią fotograficzną – tam wywołuje się swoje życie wewnętrzne.
  2. Potęga pozytywnego myślenia - być „namagnesowanym” człowiekiem pełnym wiary we własne siły i możliwości.
  3. „Możesz się zmienić, poddając podświadomości projekt nowej wersji samego siebie”
  4. „Wyobraź sobie szczęśliwe zakończenie wszelkich kłopotów, poczuj radość spełnienia, a podświadomość powieli te wyobrażenia i zajmie się ich urzeczywistnianiem” 
  5. „Pamiętaj, że wiara jest niczym ziarno, które zapadło w glebę. Zakorzenia się i wydaje owoce. Wysiewaj pomysły w swoim umyśle, podlewaj i użyźniaj z ufnością, a wydadzą plony, czyli przybiorą realne kształty”
  6. „Wyobraź sobie, z wszelkimi szczegółami, że już osiągnąłeś upragniony cel. Uświadom sobie, co odczuwasz, a doczekasz się spełnienia”
  7. „Najłatwiej i najskuteczniej wpoić podświadomości upragnione wyobrażenie, zawarłszy je w krótkim, łatwym do zapamiętania zdaniu, które powtarzamy przed snem niczym kołysankę”
  8. „Uświadom sobie, co lubisz robić i zajmuj się właśnie tym. Jeśli nie wiesz, co jest twoim prawdziwym powołaniem, poproś o radę, a otrzymasz znak”
  9. „Cudze słowa nie są w stanie urazić cię ani zdenerwować, chyba że sam im na to pozwolisz”
  10. „Nie traktuj obecności współmałżonka jako czegoś, co jest oczywiste. Okazuj mu wdzięczność, zrozumienie i miłość”
  11. „Możesz wybrać szczęście. Pomyślisz, że to zaskakująco proste, i takie właśnie jest. Może właśnie dlatego ludzie potykają się na drodze ku szczęściu; nie mogą uwierzyć, że tak łatwo dojść do celu”
  12. „Wszystko, czego się boimy, można zastąpić tym, czego pragniemy. Jeśli boisz się choroby, pragnij zdrowia. Jeśli boisz się zniewolenia, pragnij wolności. Skupiaj się na tym, co dobre i spodziewaj się dobra, a twoja podświadomość ziści pragnienia. Ona nigdy nie zawodzi” 

Nie będę tutaj pisać o słabszych aspektach „Potęgi podświadomości”. Najważniejsze jest przesłanie, jakie niesie: wiara, że siłą własnej woli naprawdę możemy zmieniać w złoto wszystko, czego dotkniemy.  

Ufajmy i żyjmy lepiej! 


Zaczynaj dzień od słów:
"Spotka mnie szczęście.
Mam co do tego całkowitą pewność".
Oscar Wilde "Portret Doriana Graya"

Oscar Wilde "Portret Doriana Graya"

Pierwszy wariant tej powieści został opublikowany w 1890r. na łamach miesięcznika „Lippincott’s Monthly Magasine” i od razu spłynęła na niego fala krytyki. Czytelnicy uznali treść utworu za gorszącą a autora za nikczemnego dewianta. Homoseksualizm i hedonistyczna filozofia życia była wtedy dla Anglików tematem tabu. Dopiero ocenzurowana wersja „Portretu...” rok później mogła zostać wydana w formie książki. Dziś powieść ta, w pełni zasłużenie, zaliczana jest do klasyki literatury. 

Młody, piękny i niewinny Dorian Gray przybywa do Londynu. Swym urokiem zachwyca malarza (Basilia Hallwarda), który pragnie uwiecznić niezwykłą urodę chłopca na obrazie. Pewnego dnia do pracowni wchodzi lord Henry Wotton. Widząc Doriana, prędko postanawia uczynić z niego swojego kompana w salonowym świecie pełnym niewybrednych przyjemności. Wygłasza libertyńskie hasła filozoficzne, nakłania do rozpusty i intensywnego spełniania swoich pragnień. Wyznaje kult młodości i piękna.

„Teraz, gdziekolwiek się pan zwróci, oczarowuje pan wszystkich. Czy tak będzie zawsze? Panie Gray, jest pan cudownie piękny. (...) Bogowie byli dla pana łaskawi. Ale co bogowie dają, odbierają też rychło. (...) Z młodością przeminie też pańska piękność (...) Stanie się pan blady, będzie pan miał zapadniętą twarz i szklane spojrzenie. Okropnie będzie pan cierpieć. O, trzeba korzystać z młodości, dopóki ją pan ma. (...) Młodość! Młodość! Nie ma na świecie nic nad młodość!”

Malowanie obrazu dobiega końca, a gdy Dorian widzi na nim swoje odbicie, zachwyca go jego własny wdzięk. Prędko przypomina sobie słowa lorda Wottona i orientuje się, że istotnie, mężczyzna ten ma wiele racji w swojej filozofii życia. Oczarowany chłopiec pod wpływem emocji wypowiada pragnienie, które rzuca cień na jego przyszłe życie.


„ – Jakie to smutne – szepnął Dorian Gray, ciągle jeszcze mając oczy utkwione we własny portret. – Jakie smutne! Ja się zestarzeję i będę brzydki, odpychający. Ale portret ten na zawsze pozostanie młody. Nigdy nie będzie starszy niż w dzisiejszym czerwcowym dniu. Gdybyż mogło być przeciwnie! Gdybym ja pozostał wiecznie młody, a obraz się starzał! Wszystko bym za to oddał, wszystko! Tak, nie ma nic na świecie, czego bym za to nie oddał. Oddałbym duszę własną!”

W tym momencie portret staje się zwierciadłem duszy Doriana. Mijają lata, obcowanie z lordem Wottonem niszczy chłopaka, a rozwiązłość i lubieżność zostawiają ślad nie na jego ciele, lecz na obrazie. Oblicze Graya nadal jest młode i nieskalane, lecz dusza jego parszywieje zamknięta na klucz w odległym pokoju.

Oscar Wilde w swojej powieści filozoficznej podejmuje kilka ważnych tematów. Pierwszym z nich jest kult młodości i piękna. Dorian zatraca się w narcyzmie i rozpuście. Rozkoszuje się uciechami cielesnymi, korzysta ze swojego uroku i młodzieńczej aparycji. Wiąże się to nierozerwalnie z drugim istotnym zagadnieniem – seksualnością. Pojawiają się liczne wątki homoseksualne. Przedstawione jednak w sposób delikatny, nie zrażają pikanterią – pisarz oszczędza nam szczegółów, a wszystkie relacje ukazuje wyłącznie od strony emocjonalnej (zaznaczam, że czytałam wersję „soft” – na nieocenzurowaną, wydaną w 2012r. jeszcze nie trafiłam). Trzecim znaczącym pierwiastkiem jest znana już od dawnych czasów relacja „mistrz-uczeń”. Lord Henry wprowadza niewinnego Doriana w świat zepsucia i pilnuje, żeby chłopcu już nigdy nie udało się z niego wyjść. 

„Portret Doriana Graya” to utwór z końcówki XIXw. Pisany prostym językiem, bez niezrozumiałych archaizmów (przekład Marii Feldmanowej) czyta się bardzo szybko i z przyjemnością. Tempo narracji pomaga współodczuwać z głównym bohaterem: gdy Dorian zatraca się w rozwiązłości, czytelnik wpada w wir razem z nim, oczy szybko pochłaniają treść, a serce mocniej bije; w chwilach refleksji zaś oboje zatrzymują się i rozważają sens tak zdemoralizowanej egzystencji. 

Żyjemy w czasach, w których młodość i piękno to kwestia nadrzędna. Jakże cieszyłby się lord Henry Wotton, gdyby przyszło mu żyć w XXIw.! Tak wielu ludzi z chęcią poszłoby za nim. Współczesny człowiek powinien jednak odnaleźć katharsis w powieści Wilde’a. Po zamknięciu książki warto przemyśleć swoje dotychczasowe postępowanie i zastanowić się, czy coś, co przemija, rzeczywiście powinno generować nasz system wartości. Ja zadałam sobie pytanie: czy chcę, żeby moja dusza wyglądała, jak portret Doriana Graya? Moja odpowiedź brzmi: nie. I tego się będę trzymać.

Tytuł oryginalny: The Picture of Dorian Gray
Kategoria: literatura angielska
Gatunek: fantastyka, powieść filozoficzna
Forma: powieść
Liczba stron: 302
Wydawnictwo: W.A.B.
Moja ocena: 10/10
Suzanne Collins "Igrzyska śmierci"

Suzanne Collins "Igrzyska śmierci"

Pomimo wielkiego rozczarowania "Eragonem" (link) postanowiłam sięgnąć po kolejny przykład współczesnej literatury młodzieżowej i nareszcie coś przykuło moją uwagę na dłużej niż pięć minut. Był to pierwszy tom bestsellerowej trylogii Suzanne Collins pt. "Igrzyska śmierci".


Już od zamierzchłych czasów śmierć fascynuje człowieka. W starożytnym Rzymie dla rozrywki ludu na arenę wypuszczano wyszkolonych do zabijania niewolników - gladiatorów - by walczyli ze sobą do ostatniej kropli krwi. Collins, wzorując się na tamtych wydarzeniach, przenosi nas w przyszłość do postapokaliptycznego świata, uświadamiając, że niezależnie od epoki i postępu technologicznego pierwotne instynkty nigdy nie znikną.

Akcja dzieje się w Panem - totalitarnym państwie powstałym na gruzach Stanów Zjednoczonych. Nazwa kraju nie jest bez znaczenia, pochodzi bowiem od łacińskiego okrzyku "panem et circenses" ("chleba i igrzysk"), który wznosiło rzymskie pospólstwo, domagając się od cesarza pożywienia i rozrywek. Państwo podzielone jest na dwanaście dystryktów, których stolicą jest Kapitol. Dawniej było ich trzynaście, lecz na skutek buntu przeciwko władzy, ostatni został zrównany z ziemią. W celu upamiętnienia tamtych wydarzeń i przestrogi przed następnymi rebeliami, władze co roku organizują tzw. Głodowe Igrzyska. Z każdego dystryktu wybierany jest chłopak i dziewczyna pomiędzy dwunastym a osiemnastym rokiem życia. Dwudziestu czterech wybranych trybutów przygotowuje się przez tydzień do walki na śmierć i życie, która czeka ich po wstąpieniu na arenę. Ich wysiłek i poświęcenie na żywo transmituje telewizja. Danse macabre trwa tak długo, aż przy życiu zostanie tylko jedna osoba - zwycięzca.

Narracja pierwszoosobowa skłania nas nie do pytania "Czy główna bohaterka ocaleje?", ale "Jakim sposobem utrzyma się przy życiu?". Katniss Everdeen na początku drażni, jednak w miarę rozwoju akcji można przyzwyczaić się do jej sposobu myślenia na tyle, że po zamknięciu książki nie da się sprecyzować wad bohaterki. Łatwo natomiast można wymienić jej zalety. Katniss po śmierci ojca stała się jedynym żywicielem rodziny. Opiekuje się matką i młodszą siostrą, Prim. Rozważna, odpowiedzialna i dojrzała, pomimo młodego wieku (16 lat) jest żywym przykładem na to, że cierpienie uszlachetnia.

Jestem pod wrażeniem sposobu budowania napięcia przez autorkę. Collins kończy każdy rozdział tak, że w mgnieniu oka czyta się następny... i następny... i jeszcze jeden, aż dochodzi się do ostatniego zdania i biegnie do biblioteki po następną część niemal jednocześnie. Nawet romantyczny wątek, choć oczywisty i łatwy do przewidzenia, nie jest trywialny, ani żenujący. Muszę przyznać, że powieść nie ma żadnych mankamentów. Chylę czoła przed autorką za niebanalne rozwiązania, a wszystkim niezdecydowanym, niezależnie od wieku i płci, gorąco polecam "Igrzyska śmierci".

Tytuł oryginalny: The Hunger Games
Seria: Trylogia “Igrzyska śmierci” (tom 1)
Kategoria: Literatura piękna
Gatunek: fantastyka, science-fiction
Liczba stron: 352
Wydawnictwo: Media Rodzina
Moja ocena: 10/10
Carlos Ruiz Zafón "Więzień nieba"

Carlos Ruiz Zafón "Więzień nieba"


Akcja toczy się w dwudziestowiecznej Barcelonie. Głównym jej bohaterem jest znany z wcześniejszych tomów o Cmentarzu Zapomnianych Książek, dowcipny Fermín Romero de Torres, który właśnie przygotowuje się do ślubu. Niezmiennie towarzyszy mu przyjaciel, Daniel Sempere, będący już dorosłym mężczyzną, mężem pięknej Bei i ojcem Juliana.

Pewnego dnia do księgarni „Sempere i Synowie” przychodzi tajemniczy mężczyzna. W postaci liściku w książce „Hrabia Monte Christo” zostawia wiadomość dla Fermína. Informacja ta sprawia, że do drzwi bohatera puka przeszłość, o której wolałby zapomnieć. 

Zafón, jak zawsze, zachwycił mnie i utwierdził w przekonaniu, że każda z jego książek to prawdziwy majstersztyk. Bardzo trudno było mi oderwać się od  fabuły „Więźnia nieba”, w związku z czym lektura zajęła mi zaledwie parę dni. Nie ma słów, którymi mogłabym opisać geniusz Zafóna w stopniowaniu napięcia aż do ostatnich stron. Każde zdanie chłonęłam z wypiekami na twarzy. 



Copyright © Sonia Czyta , Blogger