Przejdź do głównej zawartości

Marlena i Marian Siwiak "Pharmacon"


Rzadko recenzuję debiuty. Dzieje się tak z kilku powodów, a jednym z nich jest brak zaufania do początkujących pisarzy. W czasach gdy każdy może napisać i wydać książkę trudno znaleźć wartościowe pozycje, których lektura będzie przyjemna i ubogacająca. Gdy poproszono mnie więc o recenzję "Pharmaconu" początkowo byłam zdystansowana, ale tematyka wydała mi się tak interesująca, że chodziła za mną przez parę dni. Pomyślałam wtedy "Ok, ryzyk-fizyk, idę w to!". Dziś mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że nie żałuję ani chwili spędzonej w towarzystwie tej książki.

Niv Sokol jest biologiem. Udaje się na konferencję naukową celem ogłoszenia swojego odkrycia - eterniny, pozwalającej ludziom (nomen omen) żyć wiecznie. Plotki jednak wyprzedzają jego wystąpienie i już na "dzień dobry" naukowiec zostaje zarzucony przez firmy farmaceutyczne ofertami współpracy. Propozycje początkowo grzeczne i kulturalne zmieniają się w twarde negocjacje, aż w końcu granice zostają przekroczone. Postawiony pod ścianą Sokol decyduje się na ryzykowny krok - publikuje wyniki swoich badań na otwartej licencji. Nie spodziewa się jednak, że od tego momentu świat wywróci się do góry nogami, a jego odkrycie stanie się przyczyną wielu politycznych napięć i społecznych gierek. 

Czytając "Pharmacon" nie mogłam wyjść z podziwu, jak to się stało, że wynalazek tak dobry i szlachetny uwydatni jeszcze bardziej podziały na bogatych i biednych, młodych i starych, zdrowych i chorych. Pokazuje to w sposób dobitny, że nie narzędzie samo w sobie jest dobre lub złe, lecz ręce, które z niego korzystają. Niektóre sytuacje, o których czytałam robiły na mnie takie wrażenie, że na mojej twarzy pojawiał się wręcz grymas  obrzydzenia (wiem, bo Mąż mówił mi wtedy "Ooo... chyba jest mocno!"). Pojedyncze wydarzenia przenosiły się też do moich snów (wolałabym, żeby nie wbijały mi się tak mocno w podświadomość, ale cóż ja mogę?🙂). Miałam ochotę potrząsnąć tą książką licząc na to, że literki się poprzestawiają, a jak znów ją otworzę, ludzie będą korzystać z eterniny w sposób uczciwy i honorowy. Złudne nadzieje! 

Powieść miała swoje lepsze i gorsze momenty. Raz akcja mknęła jak szalona, żeby za chwilę zwolnić na scenach, które w moim odczuciu były nieco przegadane. Dzięki temu zabiegowi jednak można było złapać w tej gonitwie trochę oddechu, więc sumarycznie uważam to za plus. Były chwile grozy i niepokoju, ale pojawiały się także wątki humorystyczne, rozluźniające nieco atmosferę. Mimo że "Pharmacon" ma grubo ponad 900 stron, czyta się go dobrze i przyjemnie. Jeśli lubicie obserwować zachowania społeczne doprawione fantastycznonaukowym smaczkiem, jestem przekonana, że ta powieść przypadnie Wam do gustu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Tag książkowy

Bardzo lubię Tagi Książkowe. Lubię czytać o Waszych nawykach czytelniczych i preferencjach. Jakiś czas temu dostałam nominację do tagu od Kasi z bloga Biały Notes . Bardzo dziękuję za to wyróżnienie i, żeby już nie przedłużać, zabieram się do pisania odpowiedzi na pytania.   Po książki jakiego gatunku sięgasz najczęściej? Moją miłością od zawsze jest fantastyka. Poszerzam swoje horyzonty czytając również biografie, literaturę faktu, thrillery czy kryminały. Nawet obyczajówka czasem się trafi. Jednak to fantastyka zajmuje największą część mojego serca i moich półek. Wolisz literaturę polską czy zagraniczną? W swoim ulubionym gatunku czytelniczym stawiam raczej na polskich autorów. W Polsce mamy bardzo dobrze rozwiniętą fantastykę i naprawdę jest z czego czerpać radość czytania. Ale nie jestem zwolenniczką myślenia pt. "Dobre, bo polskie. Patrząc jednak na moje podsumowanie czytelnicze ostatnich miesięcy, na prowadzenie - zarówno pod względem ilości przeczytanych przeze mnie k

Andrzej Sapkowski "Pani jeziora"

„Ten, kto raz nie złamie w sobie tchórzostwa, będzie umierał ze strachu do końca swoich dni.”   Ciri w magiczny sposób trafia do legendarnego Króla Olch*. Otrzymuje tam propozycję „nie do odrzucenia”, jednak nie chce się na nią zgodzić. Yennefer jest przetrzymywana i torturowana przez Vilgefortza. Ma użyć swojej magicznej mocy, by namierzyć Ciri, którą Vilgefortz za wszelką cenę chce wykorzystać, jako środek do swoich haniebnych celów. Geralt wraz ze swoją kompanią w dalszym ciągu szuka zaginionej dziewczyny. Swoje poszukiwania postanawia rozpocząć też dawno nie widziany Jarre. Powodowany miłością ucieka ze świątyni bogini Melitele i zaciąga się do wojska by odnaleźć ukochaną.  Oprócz głównych bohaterów, Sapkowski wprowadza również nowe postacie poboczne. Moim ulubionym wątkiem było spotkanie Pani Jeziora imieniem Nimue ze śniączką Condwiramurs, która na podstawie oglądanych obrazów śniła prawdziwą historię Lwiątka z Cintry.  Jak już wspominałam w recenzji pierwszego tomu opo

Herbert George Wells „Wehikuł czasu”

  “Wehikuł czasu” to klasyk gatunku science-fiction. Jest to również klasyk postapo, gdyż przedstawiona tu wizja przyszłości nie napawa optymizmem. Warto wspomnieć, że powieść miała swój debiut w roku 1895. Zważywszy na to, ile się zmieniło od tego czasu, historia zawarta w książce intryguje tym bardziej.  Podróżnik w Czasie, będący głównym bohaterem powieści, podczas jednego ze spotkań ze znajomymi przedstawia tezę, jakoby czas miał być czwartym wymiarem. Pokazuje im także własnoręcznie zbudowaną maszynę, której zadaniem jest przenoszenie człowieka do któregokolwiek punktu na osi czasu. Sceptyczna reakcja przyjaciół wzmaga determinację Podróżnika do odbycia takiej wyprawy. Na następnym spotkaniu ma już do opowiedzenia ciekawą, choć niezbyt wesołą, historię na temat przyszłości. Maszyna przenosi go do roku 802 701. Spotyka tam Elojów – delikatne i wiotkie istoty, pokojowo nastawione, nie mające ani siły, ani intelektu, ani też chęci do porozumiewania się. Zagrożeniem dla ich życia są M